Złoty pociąg ukryty poprzez maskowanie III Rzeszy? Odkrywca ujawnił nowe dane
Złoty pociąg jest już coraz bliżej potwierdzenia i wykopania, a przynajmniej tak wynika ze słów rzekomego odkrywcy, Michała Motaka. Jego nowy film z niedzieli (11 stycznia) rzuca nowe światło na kwestię prawdopodobnie największego skarbu w Polsce. Okazuje się, że poszukuje go też ktoś inny i to całkiem niedaleko od miejsca wskazania radiestety. Ten jest jednak spokojny. Według niego to jego lokalizacja jest prawidłowa, a do wagonów i tak nikt nie dostanie się bez odwiertów - mają go chronić maskowania III Rzeszy.

Spis treści:
- Złoty pociąg ukryty w tunelu pod ziemią. Jest więcej poszukiwaczy skarbu
- Nowy film lidera projektu "Złoty Pociąg 2025". Wyjaśnia, co dalej
Złoty pociąg ukryty w tunelu pod ziemią. Jest więcej poszukiwaczy skarbu
Michał Motak to lider projektu "Złoty Pociąg 2025", który miał na celu dotarcie do słynnego skarbu jeszcze przed końcem roku. Nie udało się jednak uzyskać wszystkich pozwoleń. W grudniu ujawnił się on jako radiesteta, a następnie udzielił długiego wywiadu - o obu tych wydarzeniach pisaliśmy w GeekWeeku. Teraz, na początku stycznia, szef grupy opublikował nowy film. Odnosi się w nim do swojego rywala w poszukiwaniach, Piotra Kopra, który podobnie jak on wystąpił w programie. Warto tu przypomnieć, że Piotr Koper i Andreas Richter ogłosili już w 2015 roku, że wiedzą, gdzie jest złoty pociąg - rzekomo w pobliżu 65 kilometra trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha (Motak twierdzi jednak, że 61 km).
Okazuje się, że obaj poszukiwacze działają na tym samym terenie. "Nie wiedziałem, że jesteśmy 80 metrów od siebie. Nie wiedziałem, gdzie pan Piotr działa, wiedziałem, że w tym rejonie, ale że tak blisko, to tego nie wiedziałem" - mówi Michał Motak na nowym nagraniu. "Ale pan Piotr z jakiegoś źródła wiedział, gdzie ja jestem, i domyślam się, co to za źródło. Pewien paskudny człowiek, ale nie mówmy o nim".
Gdzie jest złoty pociąg? Jeśli badania radiestetyczne zostaną potwierdzone geofizycznymi, to odpowiedzią jest teren Nadleśnictwa Świdnica w okolicach Gór Sowich. Michał Motak swojej lokalizacji nie udostępnia publicznie, niemniej jednak przyznaje, że wcale jej nie pilnuje. Bez zgody na prace z użyciem ciężkiego sprzętu i tak nikt inny nie dotrze do skarbu. "Tam można kopać do woli i nikt się tam nie dostanie, ponieważ to jest maskowanie III Rzeszy" - wyjaśnia poszukiwacz. Dodaje, że jest spokojny, nawet nie chodzi na to miejsce i dalej czeka na pozwolenie. "To mnie po prostu trzyma w szachu. Gdybym mógł, to już dawno bym te badania zrobił".
Nowy film lidera projektu "Złoty Pociąg 2025". Wyjaśnia, co dalej
No a co z tym pozwoleniem? Jak twierdzi domniemany odkrywca, wbrew temu, co mówią niektórzy, dostarczył on wszystkie niezbędne dokumenty i nie ma w nich żadnych uchybień, jako że nie był do tej pory wzywany przez urzędy. Obecnie trwają "sprawy proceduralne". Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków ma się kontaktować ze Starostwem Powiatowym w Wałbrzychu i wymieniać dokumentami. Procedury mogą się przeciągać również dlatego, że Motak zgłosił to na 10% znaleźnego. "Jesteśmy już bardzo blisko i nie wyobrażam sobie, żeby takiej zgody nie było" - dodaje. Lasy Państwowe w Świdnicy swoją zgodę już wyraziły, a to najważniejsze.
Poszukiwacz złotego skarbu potwierdził również, że jest pewien swojego odkrycia. "Jestem przekonany w 100 procentach o tym, co odnalazłem. Jest to zamaskowany tunel kolejowy, który był użytkowany przez III Rzeszę, a we wnętrzu tego tunelu zostały ukryte trzy wagony kolejowe - towarowe. Jestem tego absolutnie pewny, a te badania (geofizyczne - przyp. red.) są dla mnie formalnością". Są one również koniecznością, bowiem metoda użyta do odkrycia lokalizacji złotego pociągu, czyli radiestezja (różdżkarstwo), nie jest uznawana za naukę, choć zdaniem Motaka jest to najzwyklejsza fizyka.
Eksplorator wyjaśnił, że wiedza o tym, gdzie jest wlot i wylot tunelu, pokrywa się z krzywizną terenu i wskazuje na usuniętą bocznicę kolejową. Co dalej? Teraz tylko czeka na zgody i zamierza ruszyć z badaniami. Przypomnijmy, że w grudniu stało się jasne, że będzie za nie odpowiadać profesjonalna firma zajmująca się odwiertami i pracami geofizycznymi. Mają one oficjalnie i zgodnie z nauką potwierdzić teorie lidera "Złotego Pociągu 2025". Choć może wypadałoby już przesunąć licznik na "2026".









