Pierwszy kontakt z obcą cywilizacją nie będzie jak w filmach. To może być jej koniec
Ludzie już przynajmniej od czasów starożytności zastanawiają się, czy istnieją obce cywilizacje. A jeśli tak, to jak wyglądałby nasz pierwszy kontakt z obcymi? Niekoniecznie musi to wyglądać jak w filmach. Hipoteza eschatyczna zakłada, że może dojść do tragedii. Ten "schyłkowy" scenariusz zakłada, że pierwsza poznana przez nas cywilizacja pozaziemska będzie niestabilna i głośna, a zdarzenie przebiegnie bardzo szybko. Astronom z Columbia University tłumaczy, dlaczego kosmici na razie siedzą cicho.

Spis treści:
- Obcy mogą być zupełnie obcy. Czy ich zrozumiemy?
- Bliskie spotkania z istotami pozaziemskimi
- Hipoteza eschatyczna. To może być kres obcej cywilizacji
- To będzie głośny sygnał. Naszej odpowiedzi już nie usłyszą
Obcy mogą być zupełnie obcy. Czy ich zrozumiemy?
Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? To pytanie zadajemy sobie przynajmniej od czasów greckiego filozofa Epikura (341-270 p.n.e.), a także zastawiamy się, jak wyglądałby nasz pierwszy kontakt z obcą cywilizacją. Ilustruje to wiele książek, filmów, seriali i gier, a wymienienie motywów zajęłoby wieki. Wymienić można choćby zupełne niezrozumienie sygnałów od obcych jak w powieści Stanisława Lema Głos Pana, nawiązanie porozumienia z bardzo dziwnymi obcymi jak w filmie Nowy początek czy kilkugodzinna wojna, totalna inwazja i brutalna okupacja planety - jak w Half-Life 2.
Twórcy science-fiction naprawdę puszczają wodze fantazji. W niektórych scenariuszach kosmici są niezauważalni, wtapiający się w tłum (np. Pod skórą z 2013 i Oni żyją z 1988) lub zupełnie dla nas niewidzialni, a w jeszcze innych - są tak wielcy, głośni i groźni, jak to tylko możliwe (jak w serii Cloverfield/Projekt: Monster). Różne może być nasze wzajemne zrozumienie i nastawienie. Obcy mogą być dosłownie tak obcy, że w ogóle nie uznalibyśmy ich za istoty żywe. Ich zachowanie oraz motywy mogłyby być dla nas kompletnie niezrozumiałe. Pozaziemska inteligencja mogłaby hipotetycznie nie używać języka ani nie posiadać emocji, a nasz sposób rozumowania i egzystowania byłby zupełnie nieprzystający do tego, co przyjdzie nam zobaczyć - o ile obcy w ogóle będą widzialni.
Obca cywilizacja może być do nas nastawiona wrogo albo przyjaźnie. Takie mogą być jej intencje lub tak możemy to odbierać my sami według naszych kategorii aksjologicznych. Cywilizacja ta może być tak zaawansowana i dziwacznie inna od nas, że w stosunku do niej będziemy jak ameba wobec człowieka. Nasze proste mózgi przystosowane do przetrwania, a niekoniecznie zgłębiania "zasadniczych" dla Wszechświata idei, mogą po prostu nie być w stanie pojąć tego, co się dzieje. To tak jakby próbować wyjaśnić psu albo kotu zasady mechaniki kwantowej. Zwierzę słyszy głos, widzi książkę, ale nie rozumie tego, co my.
Bliskie spotkania z istotami pozaziemskimi
Pierwszy kontakt z obcymi to coś, co frapuje miliony fanów science-fiction, ale także naukowców i filozofów. Nie przyszło nam bowiem do tej pory stanąć twarzą twarz z kimś lub czymś naprawdę obcym. Do tej pory poznajemy jedynie innych Ziemian, którzy są z nami mniej lub bardziej spokrewnieni. Najbardziej do kontaktu z czymś zupełnie obcym możemy się zbliżyć poprzez dzieła kultury lub podróże wewnętrzne. Wiele osób doświadcza spotkań z obcą inteligencją pod wpływem enteogenów takich jak DMT - zwane molekułą duszy, wytwarzaną zarówno przez nasze mózgi (normalnie w małych ilościach, a w trakcie umierania - w dużych), jak i zwierzęta i rośliny rosnące m.in. w Amazonii.
Relacje osób, które spożyły lub paliły tę substancję często są zbieżne w opisach istot, nazywanych "magicznymi elfami" lub "istotami", które porozumiewają się z nimi telepatycznie, słownie, poprzez idee lub na jeszcze dziksze sposoby, przekazując im wiedzę, która wymyka się naszemu codziennemu rozumowi i ramom koncepcyjnym.
Prawdopodobnie wiele osób na przestrzeni dziejów doświadczało "bliskich spotkań" z kosmitami właśnie w umyśle poprzez wizje lub sny, a następnie to imaginarium było przekazywane dalej poprzez wytwory kultury - początkowo historie przekazywane ustnie czy malowidła, a w ostatnich dziesięcioleciach również filmy i gry wideo. A co, gdyby do tego kontaktu doszło w świecie fizycznym?
Hipoteza eschatyczna. To może być kres obcej cywilizacji
Prócz wspomnianych wcześniej scenariuszy warto wspomnieć o jeszcze jednym. Jest to hipoteza eschatyczna (ang. eschatian hypothesis). Pierwszy człon tej nazwy pochodzi od greckiego "eschatos", co oznacza "krańcowy" lub "ostatni", stąd np. eschatologia jako nauka i refleksja o rzeczach ostatecznych, takich jak koniec świata (eschaton) i przeznaczenie ludzkości. Hipoteza eschatyczna w kontekście pierwszego kontaktu z obcymi sprowadza się właśnie do takiego kresu lub przynajmniej do zdarzenia o fundamentalnym znaczeniu. Nie wiadomo, czy ten koniec da jakiś nowy początek.
Taki możliwy scenariusz zasugerował niedawno astronom David Kipping, adiunkt na Columbia University. Powołuje się on na słowa pisarza science fiction Karla Schroedera, że "jakakolwiek dostatecznie zaawansowana cywilizacja jest nierozróżnialna od natury". Jeśli to prawda, to jej odkrycie byłoby czymś niezwykłym. Badacz zwraca uwagę, że wiele przykładów zjawisk wykrytych po raz pierwszy przez astronomów nie było typowymi przedstawicielami swojej klasy. Były to raczej "rzadkie, skrajne przypadki o nieproporcjonalnie dużych sygnaturach obserwacyjnych". Podobnie może być z obcymi.
"Motywowani tym, proponujemy Hipotezę Eschatyczną: że pierwsza potwierdzona detekcja pozaziemskiej cywilizacji technicznej będzie najprawdopodobniej przykładem atypowym, który jest niezwykle 'głośny' (np. wytwarza anomalnie silną technosygnaturę) oraz prawdopodobnie znajduje się w fazie przejściowej, niestabilnej lub nawet terminalnej" - wyjaśnia ekspert z Columbia University.
Jak odnaleźć taką cywilizację? Przy założeniu, że te głośne cywilizacje dominują w detekcjach, należałoby poszukiwać anomalii w wielokanałowych, szerokopasmowych odczytach. Znacząca głośność danej cywilizacji mogłaby nakręcać się dopiero w jej schyłkowej fazie, pozostając wcześniej cichą, niedającą wyraźnych sygnatur. Może to działać dwojako. Albo nasza ziemska cywilizacja zostanie wykryta u schyłku swojego istnienia, albo przeciwnie - to my wykryjemy umierającą obcą cywilizację. Stąd też przypuszczenie, że obserwacja UFO, przybycie obcych i nawiązanie kontaktu to zdarzenia o charakterze eschatologicznym.
To będzie głośny sygnał. Naszej odpowiedzi już nie usłyszą
"Zaawansowane, dojrzałe cywilizacje obcych mogą tam być, ale nigdy byśmy się o nich nie dowiedzieli, ponieważ stałyby się tak stabilne, że nie byłoby żadnej sygnatury, której moglibyśmy się uchwycić. Hipoteza eschatyczna opiera się na tej idei i sugeruje, że najbardziej wykrywalne cywilizacje pozaziemskie będą tymi najbardziej niestabilnymi" - mówi Kipping.
Dlaczego obcy mieliby pozwolić się wykryć właśnie wtedy? Sygnał z kosmosu może dotrzeć do Ziemi na "głośnym" etapie życia cywilizacji, kiedy są one wykrywalne i przetwarzają w krótkim czasie tyle energii, co przez cały swój dotychczasowy czas istnienia. Można to porównać z wybuchem supernowej. A po co mieliby to robić? A choćby jako wołanie o pomoc lub ostatnia wiadomość z umierającego świata wysłana w przestrzeń - a nuż ktoś usłyszy?
Jeśli zrealizuje się właśnie hipoteza eschatyczna, to kontakt z obcą cywilizacją będzie krótki. To mogą być jej ostatnie słowa, a nasza odpowiedź - jeżeli uda nam jej udzielić i wysłać - może do nich nigdy nie dotrzeć. Możliwe zatem, że przez kosmiczną ciszę przebijają się tylko głosy umierających. Póki co jednak żadnego nie usłyszeliśmy, a nawet jeśli - to nie potrafiliśmy go odczytać. Może więc Lem miał rację?
Zobacz również:
Źródło: David Kipping, The Eschatian Hypothesis, Res. Notes AAS 9 334 (2025). DOI: 10.3847/2515-5172/ae2adf










