Reklama

Każdy chce mieć polskie Kraby! Ich skuteczność na polu walki jest już legendarna

W kontekście inwazji Rosji na Ukrainę regularnie piszemy o zachodnim wyposażeniu dostarczanym obrońcom Kijowa w ramach kolejnych pakietów wsparcia. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że jest w nich również sprzęt militarny polskiej produkcji, którym zachwyca się cały świat.

W kontekście inwazji Rosji na Ukrainę regularnie piszemy o zachodnim wyposażeniu dostarczanym obrońcom Kijowa w ramach kolejnych pakietów wsparcia. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że jest w nich również sprzęt militarny polskiej produkcji, którym zachwyca się cały świat.
Polskie armatohaubice Krab są bardzo chwalone przez ukraińskich żołnierzy /Marek BAZAK/East News /East News

  • Ukraina stała się w ostatnich miesiącach ogromnym polem testowym dla wielu nowoczesnych technologii, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia albo takich, których nie mogliśmy wcześniej zobaczyć w boju, bo na szczęście nie było takiej potrzeby.
  • Mowa choćby o sprzęcie wojskowym polskiej produkcji, jak amunicja krążąca WB Electronics Warmate (Warmate 1), przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun czy armatohaubice Krab.
  • Ta pierwsza już przed wojną w Ukrainie znalazła międzynarodowych nabywców, a dwa ostatnie stały się prawdziwymi hitami eksportowymi na skutek sukcesów odniesionych w walce z Rosją - Ukraińcy wielokrotnie demonstrowali ich skuteczność, więc polscy producenci będą mieli w najbliższym czasie ręce pełne roboty.

Reklama

Polska armatohaubica Krab. Co to za system?

AHS Krab to polska współczesna armatohaubica samobieżna kalibru 155 mm z lufą o długości 52 kalibrów, będąca odpowiedzią na zapotrzebowanie polskiej armii na nowy dalekonośny system artyleryjski, której pojawiło się już w latach 90. ubiegłego wieku. Polskie siły zbrojne uznały, że najwyższy czas wymienić rosyjskie działa kalibru 152 mm na systemy kompatybilne z amunicją NATO kalibru 155 mm, najlepiej na sprzęt własnej produkcji. Huta Stalowa Wola już w 1993 roku zaproponowała taki system, który spotkał się z zainteresowaniem - w 2001 roku dostępny był pierwszy prototyp, polska armia zaczęła testy gotowego rozwiązania w 2012 roku, a w 2017 miała już do dyspozycji 24 gotowe egzemplarze. 

Przed inwazją Rosji na Ukrainę w rękach polskich sił zbrojnych znajdowało się 80 ze 120 zamówionych armatohaubic Krab, ale zdecydowaliśmy się 56 z nich przekazać obrońcom Kijowa, którzy dokupili też kolejne 60 egzemplarzy. Od tego czasu regularnie możemy oglądać w sieci nagrania dokumentujące ich skuteczność bojową, co przyciągnęło do Huty Stalowa Wola potencjalnych klientów (szczególnie że istnieje film dokumentujący zniszczenie tylko jednego egzemplarza). Z czym muszą się mierzyć Rosjanie?

AHS Krab to 155-milimetrowa armatohaubica, która może razić cele w zasięgu 40 km, waży 48 ton, ale zachowuje przy tym dużą mobilność, bo jej maksymalna prędkość z pełnym załadunkiem to aż 60 km/h (czas przejścia haubicy z pozycji marszowej w bojową oraz opuszczenia stanowiska po oddaniu strzału wynosi ok. 30 sekund).

Ukraiński MON żartował nawet w jednym z wpisów na Twitterze, że "polskie Kraby są najszybszymi stworzeniami", co pomogło w sprawnym odbiciu części regionu charkowskiego", a nie bez znaczenia jest też ich szybkostrzelność.

Przy strzelaniu serią wynosi ona 3 strzały na 10 sekund (pierwszy pocisk ładuje się do komory nabojowej, drugi czeka na korytku dosyłacza, a trzeci na ramieniu STA), ogniem intensywnym 6 strzałów na minutę (możliwa do utrzymania przez 3 minuty), a szybkostrzelność praktyczna wynosi 2 strzały na minutę. Warto też podkreślić, że Kraby są też wyposażone w wielkokalibrowy karabin maszynowy WKM-B kalibru 12,7 mm zamontowany na podstawie z celownikiem K-10T na dachu wieży, a na przednich płytach wieży umieszczone są po cztery wyrzutnie granatów dymnych lub aerozolowych.

Do obsługi Kraba potrzeba 5 osób, a jeśli chodzi o amunicję, to armatohaubica przystosowana jest do natowskiego porozumienia JBMoU i dostarczana przez Zakłady Metalowe Dezamet SA, należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA. W ostatnim czasie pojawiało się coraz więcej głosów, że Ukraińcy łączą polskie Kraby także z potężnymi amerykańskimi pociskami naprowadzanymi GPS, czyli słynnymi Excaliburami i w końcu dostaliśmy potwierdzenie w postaci nagrania, co oznacza, że polskie rozwiązanie faktycznie jest przystosowane do wielu pocisków NATO.

Ukraińcy wykorzystują każdą możliwą okazję, żeby chwalić polskie Kraby, przekonując, że bez nich trudno byłoby odeprzeć ataki Rosjan w pierwszej fazie wojny. Podkreślają ich szybkość, szybkostrzelność, skuteczność, możliwość operowania w każdych warunkach i niezawodność - w kontekście tego ostatniego warto wspomnieć, że choć producent gwarantuje żywotność lufy na 1500 strzałów, to ukraińskie siły przekonują, że część z nich wystrzeliła już 3500 pocisków (średnia to podobno 80-120 dziennie) i wciąż działa. Mówiąc krótko, Kraby to ogromny sukces polskiej myśli zbrojeniowej i pozostaje tylko mieć nadzieję, że Huta Stalowa Wola działa pełną parą, produkując kolejne egzemplarze.

WB Electronics Warmate (Warmate 1)

Jak wspomnieliśmy na wstępie, Pioruny i Kraby to jednak nie wszystko, bo Polska przekazała Ukrainie także inne wyposażenie własnej produkcji, w tym amunicję krążącą WB Electronics Warmate (Warmate 1). Tak, chociaż zdecydowanie częściej słyszymy o dronach-kamikadze Switchblade 300 i 600 czy Phoenix Ghost, to Ukraińcy mają do dyspozycji także nasze.

To małe drony o długości 1,1 metra, rozpiętości skrzydeł 1,4 metra i wadze 4 kg, wyposażone w silnik elektryczny, które mogą latać z maksymalną prędkością 80 km/h (na pułapie do 500 metrów), oferują zasięg do 40 km i czas lotu 30-50 min.

W zależności od używanej głowicy, drony są przeznaczone do różnych celów, w tym obserwacji, śledzenia i identyfikacji celów oraz rażenia. W przypadku tego ostatniego mają do dyspozycji głowicę odłamkowo-burzącą GO-1, przenoszącą 300 g TNT o skutecznym zasięgu rażenia 10 m lub GK-1 głowicę kumulacyjną, zdolną przebić 200-240 mm jednorodnej stali walcowanej przy uderzeniu pod kątem prostym. 

Na wzmiankę zasługuje również inne wyposażenie polskiej produkcji wysłane do Ukrainy, jak:

  • RPG-76 Komar - granatnik przeciwpancerny wykorzystujący wyrzutnię jednorazowego użytku. W latach 1983-1995 wyprodukowaliśmy 100 000 sztuk tego granatnika, ale w drugiej połowie lat 90. został on wycofany z uzbrojenia z powodu zwiększenia wymagań w zakresie bezpieczeństwa i brak samolikwidatora;
  • RGP-40 - granatnik rewolwerowy kalibru 40 mm. Miał trafić na wyposażenie polskiej armii, ale ostatecznie uznano, że nie spełnia wymagań wojska i anulowano przetarg, a kilka egzemplarzy trafiło w ręce policji;
  • FlyEye - bezzałogowe rozpoznawcze statki powietrzne IMINT. Drony produkcji WB Electronics, czyli tej samej firmy, która odpowiada za amunicję krążącą Warmate-1, na wyposażeniu polskich sił zbrojnych od 2010 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama