Dlaczego jedni cierpią na chorobę lokomocyjną, a inni nie?
Choroba lokomocyjna dotyczy głównie dzieci do 12 lat oraz kobiet w ciąży, ale może pojawić się u każdego bez względu na wiek. Powstaje na skutek sprzecznych sygnałów docierających do mózgu z oczu i błędnika. Naukowcy wskazują, że geny, stan zdrowia, wiek czy przebyte infekcje ucha mają wpływ na indywidualną wrażliwość na chorobę lokomocyjną.

Spis treści:
- Czym jest choroba lokomocyjna?
- Dlaczego jedni chorują, a inni nie?
- Jak sobie radzić z chorobą lokomocyjną?
Chyba każdy chociaż raz w życiu był świadkiem lub sam przeżył zawroty głowy i uczucie ściskania w żołądku podczas podróży samochodem czy innym środkiem transportu. Dlaczego część osób choruje na chorobę lokomocyjną, a część czuje się całkiem dobrze podczas jazdy?
Okazuje się, że aż około jedna trzecia osób jest wysoce podatna na chorobę lokomocyjną. Pozostali mogą być na nią odporni bądź odczuwać problemy jedynie w ekstremalnych warunkach. Naukowcy badający to zjawisko odkryli, że czynnikami warunkującymi są m.in. ogólny stan zdrowia, płeć, genetyka, doświadczenia związane z ruchem czy sposób, w jaki mózg interpretuje sygnały z ciała.
Czym jest choroba lokomocyjna?
Już tysiące lat temu wspominano o chorobie lokomocyjnej. Do dziś dotyczy ona głównie dzieci do 12 roku życia oraz kobiet w ciąży, jednak może przytrafić się każdemu.
W XIX wieku naukowcy zaobserwowali, że osoby z całkowitą utratą słuchu są niewrażliwe na chorobę lokomocyjną - podkreśliło to rolę ucha wewnętrznego w tym zjawisku. Choroba ta jest reakcją organizmu na sprzeczne informacje, jakie docierają do mózgu z różnych zmysłów, szczególnie z oczu i błędnika (części ucha odpowiedzialnej za równowagę). Kiedy te sygnały się nie zgadzają, mózg się gubi i wysyła sygnały, które prowadzą do mdłości lub pocenia się. Kiedy czytasz książkę w samochodzie, oczy widzą spokojne litery, jednak błędnik czuje ruch samochodu - mózg nie wie, co się dzieje i reaguje jak na sygnał ostrzegawczy.
Dlaczego jedni chorują, a inni nie?
Różnice w układzie równowagi u każdego człowieka sprawiają, że niektórzy mają bardziej wrażliwy błędnik, czyli ich ciało czuje ruch bardziej intensywnie, co zwiększa ryzyko nieprzyjemnych objawów. Nie bez znaczenia mają również geny, wiek, płeć czy przebyte infekcje ucha. Każdy z tych czynników wpływa na to, jak dana osoba doświadcza choroby lokomocyjnej. Z choroby lokomocyjnej można się "wyleczyć" lub chociaż zminimalizować jej skutki. Osoby, które często podróżują, mogą przyzwyczaić się do sprzecznych sygnałów i lepiej je synchronizować.
Naukowcy przeprowadzili ankietę wśród ponad 80 tys. osób i odkryli związek pomiędzy pewnymi wariantami genetycznymi a indywidualną podatnością na chorobę lokomocyjną. Geny te były zaangażowane m.in. w funkcje równowagi, rozwój oczu i uszu oraz procesy neurologiczne. Okazuje się, że w przypadku błędnego działania narządów równowagi, ludzie mogą zachorować, nawet siedząc w stabilnym miejscu bez ruchu.
Jak sobie radzić z chorobą lokomocyjną?
Podczas jazdy, jeśli masz możliwość, skup wzrok na horyzoncie lub drodze przed pojazdem zamiast czytania czy przeglądania telefonu. Wybierz odpowiednie miejsce w zależności od tego, jakim pojazdem podróżujesz. W samochodzie usiądź z przodu, na miejscu pasażera, w autobusie na środku, w samolocie przy skrzydłach, a na statku na środku, nisko nad wodą - tam ruch jest najmniej odczuwalny. Pamiętaj, że duszne powietrze nasila mdłości, więc włącz nawiew lub otwórz okno. Powolne, głębokie oddychanie nosem uspokoi twój układ nerwowy, a przy silnych objawach zamknięcie oczu często działa lepiej niż patrzenie na horyzont.











