Supermasywne czarne dziury w "pokręconym tańcu". Czegoś takiego nie widziano
Astronomowie zidentyfikowali dwie supermasywne czarne dziury, które są złączone w "pokręconym tańcu". Przy okazji naukowcy zobaczyli coś, czego wcześniej nie widziano. To nietypowe zachowanie dżetów wyrzucanych przez czarne dziury. Do obserwacji wykorzystano Teleskop Horyzontu Zdarzeń (EHT).

Supermasywne czarne dziury to ogromne twory znajdujące się w centrach galaktyk. Wiemy nie od dziś, że czasem dochodzi do łączenia takich obiektów. Astronomowie wykorzystali Teleskop Horyzontu Zdarzeń (EHT), który pozwolił zaobserwować nowe zjawisko. Czegoś takiego badacze wcześniej nie widzieli.
Supermasywne czarne dziury i dziwne zachowanie dżetu
Dwie supermasywne czarne dziury zostały znalezione w sercu kwazara sklasyfikowanego pod nazwą OJ287. Obiekt znajduje się około 1,6 mld lat świetlnych od nas. Obserwacji udało się dokonać dzięki wysokiej rozdzielczości, która umożliwiłaby dostrzeżenie piłki tenisowej na powierzchni Księżyca.
Supermasywne czarne dziury znajdujące się w OJ287 złączone są w "pokręconym tańcu", ale nie to jest najbardziej zjawiskowe. Naukowcy dostrzegli coś dziwnego. To dwie fale uderzeniowe płynące wzdłuż dżetu. Zjawisko jest nietypowe. Obie fale przemieszczają się z różną prędkością i przechodzą przez silne pole magnetyczne.
To pokazuje, że EHT jest nie tylko przydatny do uzyskiwania spektakularnych obrazów, ale może być również wykorzystany do zrozumienia fizyki rządzącej dżetami z czarnych dziur
"Obserwacyjne rozróżnienie tego, co wynika z geometrii, od tego, co jest wynikiem rzeczywistych procesów fizycznych, jest kluczowym krokiem w porównywaniu modeli teoretycznych z obserwacjami" - dodaje członkini zespołu EHT.

Astronomowie wykonali dwie migawki OJ287 w kwietniu 2017 r. w odstępie kilku dni. Na nich zauważono istotne zmiany zarówno w strukturze, jak i polaryzacji. Co ważne, doszło do nich w ciągu zaledwie kilku dni na Ziemi. Nigdy wcześniej nie zauważono silnych zmian w dżecie w tak krótkim czasie.
Uczeni twierdzą, że zaobserwowane zjawisko to coś zupełnie nowego, czego wcześniej nie widziano. W celu jego lepszego zrozumienia będą potrzebne kolejne badania.
Teleskop Horyzontu Zdarzeń pozwolił zrobić pierwsze "zdjęcia" czarny dziur
EHT to nie jeden teleskop, a cała siatka obserwatoriów rozsianych na Ziemi. Kilka lat temu doszło do przełomu. Naukowcy udostępnili pierwsze "zdjęcie" czarnej dziury, a dokładniej jej dysku akrecyjnego. Był to obiekt o nazwie M87* z galaktyki oddalonej o kilkadziesiąt mln lat świetlnych od Ziemi.
Później Teleskop Horyzontu Zdarzeń pozwolił po raz pierwszy "sfotografować" czarną dziurą Drogi Mlecznej. To Sagittarius A*, który znajduje się w centrum naszej galaktyki i ma masę około 4,3 mln mas Słońca.
Teleskop Horyzontu Zdarzeń ma być z czasem rozbudowany o kolejne obserwatoria, co zwiększy jego możliwości. Celami programu są m.in. weryfikacja niektórych założeń ogólnej teorii względności czy lepsze poznanie procesów akrecji materii wokół czarnych dziur.









