AI wcieli się w zmarłych użytkowników Facebooka? Niepokojący patent Mety
Meta opatentowała kontrowersyjną koncepcję dużego modelu językowego AI, który mógłby kontynuować aktywność użytkownika w mediach społecznościowych po jego śmierci. Taki "deadbot" może lajkować posty, odpisywać na komentarze, a nawet symulować połączenia głosowe i wideo z obserwującymi na Facebooku czy Instagramie. Czy takie cyfrowe klony zmarłych ludzi są w ogóle etyczne i zgodne z prawem?

Spis treści:
- Cyfrowe życie po życiu. Niepokojący patent twórców Facebooka
- Dane o projekcie Mety wyciekły 3 lata temu. Twórca miał wątpliwości
- Deadboty budzą kontrowersje i obawy. Jak ochronić tożsamość po śmierci?
Cyfrowe życie po życiu. Niepokojący patent twórców Facebooka
Podczas gdy ludzie nie mają pewności, czy istnieje życie po życiu, to twórcy AI wpadli na pomysł, by zorganizować je w świecie cyfrowym. Oczywiście to nie sam zmarły użytkownik ma kontynuować swoje aktywności w social mediach, lecz jego cyfrowa kopia, a dokładnie - imitująca go sztuczna inteligencja. Pomysł ten, budzący zrozumiały niepokój, przywodzi na myśl scenariusze odcinków Black Mirror. Może on jednak stać się rzeczywistością. Koncepcję takiego dużego modelu językowego (LLM), który kontynuowałby działania użytkownika na Facebooku czy Instagramie, opatentowała Meta.
Firma Marka Zuckerberga otrzymała patent pod koniec grudnia 2025 r. Jego dokumentacja opisuje sztuczną inteligencję zdolną do symulowania zachowań konkretnej osoby podczas jej przedłużającej się nieobecności na platformie, w tym również w przypadku zgonu. Projekt został zainicjowany w 2023 r. przez CTO Andrew Boswortha. Zakłada on stworzenie cyfrowego klona, który mógłby np. dodawać polubienia, odpowiadać na komentarze czy nawet brać udział w rozmowach głosowych i wideo ze znajomymi lub obserwującymi zmarłego, wcielając się w jego postać.
Choć rzecznik Mety przekazał Business Insiderowi, że firma nie planuje obecnie wdrażania tego pomysłu w życie, to sam patent o nazwie "Simulation of a user of a social networking system using a language model" pozostaje własnością giganta. Inne firmy technologiczne także oferują podobne usługi.
Dane o projekcie Mety wyciekły 3 lata temu. Twórca miał wątpliwości
Ciekawostką jest, że o projekcie takiego deadbota pisała już w lutym 2023 r. osoba podająca się za "Insidera" w firmie Meta. Miał on być rozwijany pod kryptonimem "Project Lazarus". Informacja pojawiła się na kontrowersyjnym 4chanie i nie można było jej zweryfikować. Teraz okazuje się, że Meta faktycznie pracowała nad czymś takim.
Autor tego przecieku wyjawił, że model miał nadal tworzyć adekwatne posty, tak jakby użytkownik był ciągle żywy. Wzmiankowane są też inne dziwaczne funkcje, w tym postarzanie zdjęć. "Początkowo mówiono nam, że będzie to usługa oferowana ludziom, którzy cierpią z powodu straty ukochanych oraz którzy tęsknią za dziećmi. Wydawało się to przyzwoitym pomysłem. Sprawy jednak przybrały dziwny obrót i mam wątpliwości, do czego to naprawdę ma być używane" - pisał w 2023 r. anonimowy whistleblower.
Autor posta wyraził zaniepokojenie tym, jak niewiele potrzeba danych wejściowych, by wytrenować AI do przekonującego naśladowania stylu, w jakim zmarła osoba dokonywała interakcji w cyfrowym świecie.
Zdaniem sceptyków Mecie nie chodzi tyle o osoby w żałobie, co o nakręcanie ruchu na swoich platformach, tak by wyświetlało się jeszcze więcej reklam. Konta zmarłych są co prawda dozwolone (z naszego artykułu dowiesz się, co dzieje się z twoim kontem na Facebooku po śmierci), ale skoro ich właściciele nie wchodzą w żadne interakcje, to ruch na nich jest minimalny. Są to oczywiście jedynie spekulacje. Wszak przedsiębiorstwo Marka Zuckerberga może faktycznie działać ze szczytnych pobudek.
Deadboty budzą kontrowersje i obawy. Jak ochronić tożsamość po śmierci?
W swoim pierwszym zgłoszeniu patentowym Meta argumentowała, że technologia ta miała służyć przede wszystkim osobom o silnej obecności w sieci, takim jak influencerzy, którzy potrzebują przerwy od publikowania treści. Dokumentacja otwarcie jednak przyznaje, że wpływ takiego rozwiązania staje się znacznie poważniejszy i bardziej trwały w momencie, gdy użytkownik umiera i nie może już powrócić do serwisu.
Giganci technologiczni już wcześniej rozważali podobny kierunek. Microsoft w 2021 r. opatentował zbliżony model czatbota, z którego jednak zrezygnował, a kierownictwo firmy uznało jego koncept za niepokojący. Lukę tę zaczęły wypełniać mniejsze start-upy, takie jak Replika AI czy 2wai, które oferują generatory tzw. deadbotów.
Zjawisko cyfrowych kopii zmarłych budzi ogromne kontrowersje wśród prawników, twórców internetowych oraz ekspertów od radzenia sobie z żałobą. Pytają oni o etyczne i społeczne skutki masowego wprowadzania do obiegu cyfrowych klonów osób, których już z nami nie ma. Problem ten dostrzegają również osoby publiczne, takie jak amerykański aktor Matthew McConaughey, który podjął kroki prawne w celu ochrony swojego cyfrowego wizerunku po śmierci, wliczając w to zastrzeżenie wyglądu i głosu jako znaków towarowych.
Eksperci od planowania spadkowego przekazali z kolei, że ryzyko nadużyć dotyczy każdego. Apelują więc do opinii publicznej o wyznaczanie jasnych granic dla sztucznej inteligencji w kontekście własnej śmierci.










