Ta planeta Układu Słonecznego nie powinna istnieć. Czy rozwiążą jej zagadkę?
Merkury to jeden z najdziwniejszych światów Układu Słonecznego. Planeta w zasadzie nie powinna istnieć, a mimo to orbituje wokół Słońca i ma się dobrze. Powstanie tego świata do teraz nie znalazło wyjaśnienia wśród astronomów. Możliwe jednak, że zagadki planety Merkury uda się wkrótce rozwiązać za sprawą kluczowej misji.

Układ Słoneczny ma osiem planet, z których najmniejszą jest Merkury. To dziwny i osobliwy świat znajdujący się najbliżej Słońca. Astronomowie do dziś zachodzą w głowę, jak taki obiekt może w ogóle istnieć. Czy ta zagadka zostanie rozwiązana?
Merkury najmniejszą i najdziwniejszą planetą Układu Słonecznego
Merkury jest jedną z czterech planet skalistych Układu Słonecznego i zarazem najmniejszą z nich. Do tego stopnia, że pod względem rozmiarów świat ten ustępuje wybranym księżycom. Jest mniejszy od Ganimedesa czy Tytana. Planeta jest znacznie mniejsza od Ziemi i niewiele większa od Australii czy Księżyca.
Mimo małych rozmiarów Merkury wyróżnia się dużą gęstością. Pod tym względem planeta plasuje się na drugim miejscu w Układzie Słonecznym. Głównie za sprawą bardzo gęstego i metalicznego jądra.

Świat ten jest niepozorny i znajduje się najbliżej Słońca ze wszystkich planet Układu Słonecznego. Jego orbita jest jednak bardzo dziwna (wydłużona oraz mimośrodowa) i charakteryzuje się największą ekscentrycznością 0,21. Merkury orbituje w odległości od gwiazdy zmieniającej się w zakresie od 46 do prawie 70 mln kilometrów. Jest to więc około od 3 do blisko 2 razy bliżej względem Ziemi od Słońca. Jeden rok trwa tam niespełna 88 ziemskich dni.
Merkury to planeta, która nie powinna istnieć
Naukowcy od lat zastanawiają się nad tym, jak Merkury może w ogóle istnieć? Jego dziwna orbita oraz położenie względem Słońca nie mają na razie jednoznacznego wytłumaczenia.
To trochę żenujące. Jest jakaś kluczowa subtelność, której nie rozumiemy
Merkury ma wielkie jądro, które stanowi aż około 85 proc. promienia całej planety. Okrywa je cienki i skalisty płaszcz oraz skorupa. Uczeni nie wiedzą, dlaczego obiekt uformował się właśnie w taki sposób.
Wcześniejsze badania Merkurego wykazały, że w Słońcu temperatura na powierzchni może sięgać 430 stopni Celsjusza. Natomiast nocą spada do nawet -180 stopni Celsjusza. Mimo to sonda Messenger należąca do NASA odkryła na powierzchni lotne pierwiastki, takie jak potas i radioaktywny tor, których nie powinno tam być, bo teoretycznie miałyby odparować. Znaleziono też chlor czy lód schowany w kraterach na biegunach.

To wszystko sprawia, że Merkury jest uważany za dziwną planetę przeczącą dotychczasowej wiedzy naukowej. Dotychczasowe modele komputerowe związane z tworzeniem się światów zaprzeczają możliwości powstania takiego obiektu w miejscu, w którym jest obecnie.
Merkury jest zbliżony do egzoplanet
Uczeni wiedzą, że Merkury wymyka się z dotychczasowej wiedzy i dlatego twierdzą, że planecie jest bliżej do egzoplanet, czyli światów spoza Układu Słonecznego, których dotychczas potwierdzono już ponad 6 tys.
Obserwacje egzoplanet wykazały, że niektóre z nich znajdują się jeszcze znacznie bliżej własnych gwiazd niż Merkury od Słońca, a mimo to istnieją. Jak to możliwe? Naukowcy mają pewne teorie związane z tym zagadnieniem.
Uczeni twierdzą, że pewne planety powstają dalej od własnych gwiazd, a z czasem ich orbity ulegają zmniejszeniu. Podobny los mógł spotkać Merkurego. Według naukowców świat ten początkowo mógł mieć nawet dwa razy większą masę oraz był wielkości prawie jak Mars i uformował się dalej od Słońca.
Teorię zdają się potwierdzać odkryte ślady potasu oraz toru na Merkurym, które zbliżone są poziomom znajdującym się na Marsie. Jednoznacznych odpowiedzi na pytania związane z początkami tego świata jednak nadal nie ma.
Zagadka Merkurego może zostać rozwiązana przez sondę BeciColombo
Merkury był już badany w przeszłości, ale nadal skrywa przed nami mnóstwo tajemnic. Planeta zostanie lepiej zbadana w ramach misji sondy kosmicznej BepiColombo. Jest to wspólne przedsięwzięcie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz Japońskiej Agencji Eksploracji Aerokosmicznej (JAXA).

Sonda BepiColombo została wystrzelona w kosmos już w październiku 2018 r. rakietą Ariane 5, a mimo to nadal nie rozpoczęła się jej główna misja. Wynika to z faktu, że statek ESA i JAXA ma zostać umieszczony na orbicie Merkurego, co nie jest proste. Do tej pory sonda wykonała już kilka przelotów nad planetą, gdzie udało się zrobić zdjęcia powierzchni oraz zebrać wybrane dane. Ostatni z nich miał miejsce w styczniu 2025 r.
Sonda kosmiczna agencji ESA i JAXA ma wyspecjalizowane instrumenty, które pozwolą zbadać Merkurego pod różnymi względami. Statek będzie w stanie wykryć także lód, który zalega w pewnych kraterach tego świata znajdujących się w okolicy biegunów.
BepiColombo ma wejść na orbitę planety jesienią 2026 r. Badania naukowe mają rozpocząć się w 2027 r. i potrwają co najmniej rok. Podstawowa misja ma być kontynuowana do kwietnia 2028 r. z opcją rozszerzonych badań do grudnia 2029 r.

Co ciekawe, w ramach misji planowano nawet lądowanie na powierzchni. W tym celu brano pod uwagę budowę lądownika o nazwie MSE, który mieli przygotować Rosjanie. Maszyna miała ważyć 44 kilogramy oraz pracować na powierzchni planety przez około tydzień. Ostatecznie projekt anulowano ze względów finansowych.
Pomysł był ciekawy, bo zakładał umieszczenie lądownika na wysokości około 10 kilometrów nad powierzchnią i następnie jego deorbitację. Maszyna miała wylądować na dmuchanych poduszkach.
W ramach ciekawostki warto dodać, że misja ma polski wkład. Specjaliści z Centrum Badań Kosmicznych PAN brali udział w projektowaniu, wykonaniu i testowaniu jednego z podsystemów MERTIS. Był to moduł do celowania osi optycznej instrumentu. Nad całością pieczę sprawowali inżynierowie z Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR).










