600 osób uwięzionych w samolotach przez całą noc. Lotnisko się tłumaczy
To miały być normalne loty, a przerodziły się w wielogodzinny koszmar na lotnisku. Choć początkowo informowano o incydencie dotyczącym jednej maszyny, nowe fakty odsłaniają porażającą skalę zaniedbań na lotnisku w Monachium. Aż 600 pasażerów sześciu różnych lotów - w tym pasażerowie lecący do Gdańska - zostało uwięzionych na całą noc w samolotach zaparkowanych na zaśnieżonej płycie lotniska. Gdy terminale zamknięto, a obsługa naziemna poszła do domu, podróżni stali się zakładnikami "metalowych puszek". Dziś Niemcy mówią o ogólnokrajowym skandalu, a sprawą zajęła się prokuratura.

Spis treści:
- Spędzili kilkanaście godzin w samolocie na płycie lotniska
- Lufthansa i lotnisko w Monachium przepraszają i tłumaczą
- Krytyka nie cichnie mimo obietnicy wypłaty odszkodowań
- Trwa dochodzenie prokuratury. Kto zawinił?
Spędzili kilkanaście godzin w samolocie na płycie lotniska
To, co początkowo wyglądało na jednostkowy incydent, przerodziło się w ogólnokrajowy skandal uderzający w wizerunek Lufthansy i operatora lotniska w Monachium. Nowe fakty wskazują, że skala zaniedbań w nocy z czwartku na piątek (19/20 lutego) była znacznie większa, niż pierwotnie przypuszczano.
Łącznie aż 6 maszyn - pięć należących do grupy Lufthansa oraz jedna linii Air Arabia - zostało uziemionych na płycie lotniska na całą noc. Część pasażerów miała lecieć do Polski. Chodzi konkretnie o lot LH1646 z Monachium do Gdańska na pokładzie Airbusa A320. Pozostałe z dotkniętych lotów niemieckiego przewoźnika to LH768 do Singapuru (Airbus A350-900), LH2446 do Kopenhagi (Airbus A320neo), EN8016 do Graz (Embraer ERJ-195) i EN8206 do Wenecji (Embraer ERJ-195), z czego dwa ostatnie obsługiwane przez linię Air Dolomiti należącą do tej grupy.
W efekcie nie jeden, lecz ok. 600 pasażerów spędziło kilkanaście godzin w zamkniętych kabinach samolotów zaparkowanych na płycie lotniska, podczas gdy na zewnątrz panowały ekstremalne warunki zimowe, a służby naziemne i kierowcy autobusów zakończyli pracę. Podróżni zostali wówczas bez możliwości powrotu do terminala.
Sytuacja rozegrała się w dniu, w którym południowe Niemcy zmagały się z paraliżem komunikacyjnym wywołanym przez śnieżyce i oblodzenie. Mimo że od rana odwołano ponad 100 lotów, a opóźnienia narastały z godziny na godzinę, pozwolono na wejście pasażerów na pokłady maszyn, które ostatecznie nigdy nie wystartowały.
Co prawda niektóre samoloty otrzymały specjalne zezwolenia Ministerstwa Transportu na start w godzinach nocnych (mimo obowiązującego zakazu lotów między północą a 5 rano), ale ostatecznie odmówiono im zgody na kołowanie. A jako że terminale były już przepełnione zaparkowanymi wcześniej maszynami, samoloty z pasażerami skierowano na odległe stanowiska postojowe na płycie lotniska. Wskutek tego kilkaset podróżnych zostało uwięzionych na resztę nocy.
Lufthansa i lotnisko w Monachium przepraszają i tłumaczą
Oficjalne komunikaty Lufthansy i portu lotniczego Monachium (MUC) wywołały falę oburzenia wśród poszkodowanych i opinii publicznej. "Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja z czwartku wieczorem była trudna oraz trudna do zrozumienia dla pasażerów. Przepraszamy dotkniętych tym pasażerów" - przekazało lotnisko w oświadczeniu.
Czytamy w nim również, że z powodu późnych godzin i problemów komunikacyjnych ruch autobusowy był poważnie ograniczony. "W żadnym momencie pasażerowie nie byli w niebezpieczeństwie. Linie lotnicze zapewniły pasażerom najlepszą możliwą opiekę w samolotach" - dodaje Munich Airport.
Lufthansa Group twierdzi, że zapewniła pasażerom odpowiednią opiekę, ogrzewanie oraz wyżywienie. Część ekspertów zauważa jednak, że zapewnienia te stoją w sprzeczności z realiami lotów krótkodystansowych, gdzie zapasy jedzenia, koców czy poduszek są minimalne i zazwyczaj niewystarczające dla setek osób przetrzymywanych przez wiele godzin w zamknięciu.
Obsługa lotniska wyjaśnia, że incydent spowodowany był "nadzwyczajnymi warunkami pogodowymi" w postaci intensywnych opadów mokrego śniegu, co wymagało dłuższego niż zwykle czasu odladzania. W tym czasie pasy startowe musiały pozostać zamknięte.
Krytyka nie cichnie mimo obietnicy wypłaty odszkodowań
Mimo że niemiecka linia lotnicza i obsługa lotniska starają się udobruchać pasażerów i opinię publiczną w swoich oświadczeniach, to sprawa nie ucichła. Ba, nabrała charakteru politycznego i prawnego.
Albert Füracker, minister finansów Bawarii i przewodniczący rady nadzorczej lotniska, ostro skrytykował incydent, żądając natychmiastowego wdrożenia strategii zapobiegającej powtórce takich zdarzeń. "Sytuacja ludzi na pokładzie samolotu była po prostu niedopuszczalna. Coś takiego nie ma prawa się wydarzyć" - grzmiał, wypowiadając się dla lokalnego dziennika.
Lufthansa zapowiedziała wypłatę odszkodowań, prawdopodobnie w oparciu o unijne rozporządzenie (WE) nr 261/2004, które zapewnia odszkodowanie do 600 euro w przypadku odmowy wejścia na pokład, odwołania lub dużego opóźnienia lotu. Przewoźnik rozpoczął też kontaktowanie się z pasażerami.
Zostaje jednak pytanie, czy przewidziane przez prawo rekompensaty finansowe zdołają uciszyć krytykę po nocy spędzonej w "metalowych puszkach" na zaśnieżonej płycie lotniska.
Trwa dochodzenie prokuratury. Kto zawinił?
Sprawą zajęły się też organy ścigania. Komenda policji Górnej Bawarii Północnej (Polizeipräsidium Oberbayern Nord) potwierdziła przygotowanie raportu dla prokuratury w Landshut, która zbada, czy doszło do czynów zabronionych.
Pasażerowie nie złożyli jeszcze formalnych skarg, jednak standardowe procedury śledcze zostały uruchomione, a zdaniem ekspertów poszkodowani powinni zgłaszać sprawę na policję, by wzmocnić materiał dowodowy w prowadzonym dochodzeniu.
Obecnie trwa przerzucanie się odpowiedzialnością między przewoźnikiem, lotniskiem a resortem transportu. Jednocześnie prokuratura analizuje, czy za tym groteskowym łańcuchem decyzji stoi zaniedbanie konkretnych osób zarządzających ruchem i logistyką portu, czy może faktycznie w obliczu nadzwyczajnych warunków zewnętrznych nie można było znaleźć lepszego rozwiązania.
To ostatnio jest jednak mało prawdopodobne - wszak mimo świadomości trudnych warunków i odwołanych lotów pasażerom zezwolono na wejście do maszyn, które po chwili stały się ich więzieniem.










