Miasto na Księżycu. Czy pomysł Elona Muska ma sens?
Elon Musk ogłosił kilka dni temu, że chce zbudować miasto na Księżycu. Oczywiście nie sam, ale już stara się znaleźć ludzi, którzy pomogliby mu zrealizować ambitny cel. Rodzi się jednak pytanie: czy to w ogóle ma sens? Księżyc to nie Ziemia i zbudowanie miasta na jego powierzchni to nie tylko ogromne wyzwania finansowe oraz technologiczne.

Miasto na Księżycu, które będzie samowystarczalne i mogłoby powstać w ciągu nieco ponad 10 lat. To kolejny ambitny pomysł, który zrodził się w głowie ekscentrycznego miliardera Elona Muska. Czy jest to wykonalne?
Miasto na Księżycu według Elona Muska w około ciągu 10 lat
Zacznijmy najpierw od wizji Elona Muska, który próbuje przekonać do tego pomysłu świat. Oczywiście to nie pierwszy raz, gdy ekscentryczny miliarder "wyskakuje" z podobnymi inicjatywami. Wszak jeszcze do niedawna planował kolonizować Marsa i twierdził, że mogłoby się to udać w ciągu ponad 20 lat.
Elon Musk kilka dni temu zapowiedział, że miasto na Księżycu mogłoby powstać w ciągu kilkunastu lat. Dokładnych planów nie nakreślił, ale miałaby to być samowystarczalna "osada", która byłaby w stanie z czasem rozwijać się niezależnie od naszego świata. Co oczywiście jest bardzo nieprawdopodobne bez udziału zasobów na Ziemi, ale o tym za chwilę.
Czy ambitny pomysł Elona Muska ma jakikolwiek większy sens? Czy miasto na Księżycu jest czymś, co mogłoby powstać realnie jeszcze w tym wieku? Spróbujmy to przeanalizować.
Miasto na Księżycu z odpowiednią lokalizacją
Słabsza grawitacja i brak atmosfery to jedno, ale panują tam również skrajne temperatury. Nocą spadają do nawet około -180 stopni Celsjusza, a za dnia mogą przekraczać +130 stopni Celsjusza. Mówimy więc o wahaniach dobowych przekraczających nawet 300 stopni Celsjusza. Dodatkowym problemem jest promieniowanie kosmiczne.
Chcąc więc zminimalizować wymienione wyżej zagrożenia należałoby najpierw znaleźć odpowiednią lokalizację dla "miasta". Tutaj najrozsądniejszym wyborem wydają się kratery lub jaskinie. W ten sposób zostałoby zminimalizowane negatywne działanie promieniowania kosmicznego, jak i udałoby się pokonać wahania temperatur.

Badania wykazały, że w księżycowych jamach oraz rozpadlinach temperatura bywa względnie stabilna i wynosi około 17 stopni Celsjusza. To warunki, które uznaje się za odpowiednie dla ludzi.
Ludziom niezbędna jest także woda. Jej ciągłe dostarczanie z Ziemi generowałoby ogromne koszty. Badania sugerują, że najwięcej lodu wodnego znajduje się w okolicach bieguna południowego Srebrnego Globu.
Dlatego właśnie ta lokalizacja wydaje się najodpowiedniejszą pod budowę księżycowego miasta. Są tam również liczne kratery, które zapewniłyby ochronę przed wahaniami temperatury czy promieniowaniem.
Loty na Księżyc generują ogromne koszty
Oczywiście Księżyc jest jałowym światem, a każdy lot na Srebrny Glob oznacza wydatki na poziomie setek milionów dolarów. Potrzebny jest więc tańszy środek transportu, który zapewniłby możliwość dostarczania ładunków po znacznie mniejszych kosztach. Tutaj Elon Musk proponuje własną rakietę Starship.
I rzeczywiście Starship wydaje się obecnie najrozsądniejszym rozwiązaniem. Pod warunkiem że zostanie ukończony, a to jeszcze trochę potrwa. Ogromna rakieta Elona Muska ze statkiem w wersji cargo ma docelowo być zdolna do wynoszenia w kosmos ładunków o masie przekraczającej nawet 200 ton. Oczywiście w przypadku misji na Księżyc będzie to znacznie mniej, ale nadal możliwości byłyby niemałe.

Prace nad Starshipem przeciągają się w czasie i chcąc zacząć myśleć o budowie miasta na Księżycu potrzebna byłaby cała flota takich rakiet. Wszak na Księżyc początkowo musiałoby trafić mnóstwo zaopatrzenia z Ziemi. Dopiero z czasem można byłoby pomyśleć o szerszym wykorzystaniu lokalnych zasobów.
Załóżmy jednak, że SpaceX kiedyś będzie w stanie zbudować taką flotę rakiet i będą one dostarczać na Księżyc liczne ładunki. Co nie zmienia faktu, że nadal mówimy o kosztach liczonych w miliardach dolarów.
Samowystarczalne miasto na Księżycu to mrzonka
Pomysł Elona Muska zakłada, że miasto na Księżycu mogłoby stać się samowystarczalne, ale czy to w ogóle możliwe? Nawet po wielu latach? Trudno w to uwierzyć i przemawiają za tym fakty.
Księżyc ma zasoby, które mogłyby zostać wykorzystane do podtrzymania życia ludzi na Srebrnym Globie. Z lodu można produkować wodę, a z niej uzyskiwać tlen. Jednak powierzchnia naturalnego satelity Ziemi jest jałowa. Jest prawdą, że znajdziemy tam dużo helu-3, który mógłby zostać wykorzystany w roli paliwa do dostarczania energii. Jednak brakuje tam wielu innych zasobów, które mamy na Ziemi i bez nich raczej trudno wyobrazić sobie egzystencję.
Zasoby na Księżycu są też ograniczone i prędzej czy później zostałyby wyczerpane. Musiałyby więc ponownie trafiać tam z Ziemi, co zamyka pomysł samowystarczalności. Ta raczej nigdy nie zostałaby uzyskana, bo ludzkość jest zbyt mocno związana z naszą planetą oraz tym, co na niej występuje, a nie ma na Srebrnym Globie.
Próby przeskoczenia tego wszystkiego wygenerowałoby niewyobrażalne koszty. Ludzkość nie jest jeszcze na takim etapie rozwoju technologii, aby mogła myśleć o stałym zasiedlaniu innych światów. Dziś jest to po prostu niewykonalne.
Oczywiście całość dopełniają czynniki związane z ludźmi, a jak dobrze wiemy, przebywanie w kosmosie nam nie służy. Stworzenie warunków jak najbardziej odpowiadających tym na Ziemi jest bardzo trudne. Ludzie w mieście na Księżycu byliby poza tym "uwięzieni".
Zamiast miasta niewielka stacja księżycowa
Miasto na Księżycu jest obecnie poza naszym zasięgiem. Niezależnie od tego, co snuje się w głowie Elona Muska. Zbudowanie większej kolonii wymagałoby przede wszystkim stworzenia na początku czegoś niewielkiego. Na przykład bazy księżycowej, gdzie mogliby przebywać ludzie w postaci zmieniających się co jakiś czas załóg.

Dlatego nie spodziewajmy się za naszego życia powstanie wielkie miasto na Księżycu, ale wybudowanie niewielkiej bazy w ciągu kilkudziesięciu lat jest jak najbardziej możliwe. Oczywiście nie będzie ona samowystarczalna. Taką placówkę rozważają Amerykanie oraz Chińczycy. Państwo Środka wierzy, że mogłoby rozpocząć jej budowę już w przyszłej dekadzie. Najpierw jednak muszą tam wylądować pierwszy raz z tajkonautami, a to do tej pory się nie wydarzyło.
Dopiero doświadczenie zabrane przez lata z takiej placówki mogłyby posłużyć do dalszego rozmyślania o zbudowaniu na Księżycu czegoś większego.









