Reklama

Sposoby na seksualną nudę

Wasze życie seksualne przypomina "Familiadę": jest nudne, bez polotu i do bólu przewidywalne. Chcesz coś z tym zrobić? Graj na zwyżkę.

Nie ma co ukrywać, że lista wrogów dobrego seksu jest długa: stres, codzienne problemy, przyzwyczajenie, monotonia, nuda - jednym słowem pomidorowa i schabowy z kapustą.

Kiedyś każda okazja była dobra, by wylądować w łóżku - ba, w łazience, na schodach, w pociągu, w kinie, na plaży, w lesie, w samochodzie i gdziekolwiek się dało to zrobić. A teraz? Całe dnie mogą minąć bez seksu i świat się nie wali.

Przy weekendzie, owszem, zdarza się pobaraszkować, ale też bez dawnego entuzjazmu i zapału. Co takiego się wydarzyło: ona się zmieniła? Ty się zmieniłeś? A może tak po prostu musi być, że pożądanie z czasem przygasa, a wraz z nim radość i seksualna satysfakcja? Naszym zdaniem, niekoniecznie. O udane życie seksualne, jak o wszystko, co w życiu wartościowe, należy po prostu dbać, bo jeżeli sami tego nie zrobimy - możemy się niestety założyć o każde pieniądze - zrobi to za nas ktoś inny. Trzymając się giełdowej nomenklatury, nastąpi tzw. wrogie przejęcie. Zobacz wykaz twoich przeciwników i reaguj błyskawicznie.

Reklama

WRÓG 1: rutyna nasza codzienna

Wszystko odbywa się zawsze tak samo, według tego samego scenariusza. Tobie wydaje się, że znasz na pamięć jej ciało i oczekiwania, ona też niespecjalnie wierzy, że nagle obudzi się w tobie sypialniany lew. I faktycznie: 5 minut na pieszczoty lewej piersi (w końcu czytało się co nieco o strefach erogennych), 5 minut na pieszczoty prawej, potem zjazd w dół między jej uda i kolejne 10 minut, a na zakończenie nieśmiertelna pozycja klasyczna. Nie mamy nic przeciwko poczciwemu klasykowi, ale, na Boga, nie za każdym razem! A w statystykach tak to właśnie wygląda - można się zaziewać na śmierć.

Seksuolodzy i psychologowie są tu raczej zgodni w opisie rzeczywistości: nuda i rutyna w związku przekładają się na nudę i rutynę w seksie. Nie chodzi nawet o to, by codziennie fundować sobie jakieś fajerwerki, ale bardziej o to, by zmieniać codzienne rytuały, które, choć wygodne, przykrywają związek pajęczyną.

Podrzućcie dziecko na noc do dziadków na przykład we wtorek, a nie jak zwykle w sobotę, i wyskoczcie do knajpy, kina, teatru - nieważne gdzie. Ważne, by odmienić nieznośną codzienność, która sączy się obezwładniającym jadem. Zapomnijcie, przynajmniej kilka razy, o obowiązkowej grze wstępnej - szybkie numerki są świetne, bo są szybkie i świetne. A blat kuchenny czy stół są do nich dużo lepsze niż łóżko w sypialni.

SMS do niej w ciągu dnia z krótkim opisem działań, które zamierzasz podjąć natychmiast po powrocie z pracy (nie, nie chodzi o naprawę zmywarki), potrafi zdziałać cuda. Sprawdzone.

WRÓG 2: monotonia nasza codzienna

Oczywiście, że po kilku lub kilkunastu latach dzielenia sypialni człowiek powinien mniej więcej wiedzieć, co należy robić, by tej drugiej osobie było dobrze w łóżku. Tyle teoria, a co z praktyką? Bywa różnie.

Kobiety, choć deklarują w większości zadowolenie ze swojego życia seksualnego w jednych ankietach, w innych nieco sobie przeczą, narzekając na monotonię współżycia i brak łóżkowej fantazji. Dotyczy to zwłaszcza osławionej gry wstępnej (albo jej braku) i męskiego koncentrowania się na obsłudze magicznego trójkąta - między sutkami a łechtaczką.

Na nasze, męskie usprawiedliwienie można wyciągnąć argument, że to presja kobiecych magazynów zrobiła z łechtaczki fetysz, którego dokładną lokalizację szanujący się mężczyzna powinien prawidłowo wskazać nawet wybudzony ze śpiączki.

Trudno się więc dziwić, że próbujemy od razu do niej sięgać, bo też większość z nas nie miałaby za złe, gdyby one przy pierwszym pocałunku sięgały do naszego rozporka.

Można to nazwać przeniesieniem pobożnych życzeń. Dobrze jest jednak pamiętać, że na pewnym etapie podniecenia całe kobiece ciało - także te fragmenty mniej ewidentne - są podatne na pieszczoty. Kark, ramiona, plecy, zgięcia łokci i kolan, plecy i wiele innych miejsc do odkrycia czeka na swego Krzysztofa Kolumba.

Posmaruj dłonie lubrykantem, który zmienia jakość pieszczot, i do roboty!

WRÓG 3: praca nasz codzienna

Wprawdzie w "Piśmie" znajdziemy zdanie: "W pocie czoła pracował będziesz", ale zgódźmy się: nigdzie nie było napisane, że będziesz miał szefa kretyna, intrygantów za współpracowników, kredyt mieszkaniowy do spłacenia, nierzetelnych płatników i permanentny stres.

Wracasz skonany i ostatnia rzecz, o której myślisz, to wieczorny seks. No, ewentualnie sprawdzona technika relaksacyjno-odstresowująca bez twojej specjalnej aktywności, ale to max.

Zaproponuj układ: ona wieczorem, a ty rewanżujesz się rano. Wyspany i z podwojonym testosteronem.

Ponieważ poranek przed pracą nie jest stworzony do seksualnych maratonów, postaw na sprawdzone metody. Pozycja boczna na łyżeczkę jest miłym przebudzeniem, ale delikatne pieszczoty oralne też są świetne. Kim Catrall, autorka poradnika seksualnego i Samantha z "Seksu w wielkim mieście" radzi: "Jej łechtaczka zareaguje znacznie szybciej, gdy poczuje zataczane językiem kółka na jej powierzchni. Mniejsze będą pobudzać jej koniec, a większe - jej podstawę. Kobiety wolą zazwyczaj, by stosować obie techniki na zmianę z szybkością 1-3 kółek na sekundę".

Jaśniej już się nie da.

WRÓG 4: sceneria nasza codzienna

Wszystko takie oswojone i powszednie: meble znajome, ciało znajome, znajome, workowate spodnie "po domu" i sukienka "po domu" też znajoma. W pracy garnitury i garsonki, ale w domu już nie trzeba, prawda?

Pewnie, że ma to swoje miłe i wygodne strony, ale dla seksu i pożądania to powolna śmierć. Nie bójcie się zmian. Wybierzcie się do seks-shopu na małe zakupy, wynajmijcie pokoik hotelowy...

Zabierz ją w swoją służbową podróż, powymyślajcie zwariowane, łóżkowe scenariusze i przebieranki, nakręćcie pikantny filmik, poświntuszcie trochę - każda taka odmiana doładowuje od nowa seksualne akumulatory. Sami się zdziwicie, że ona nadal jest taka pociągająca, a ty nadal taki cholernie męski.

Marek Szecht

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy