Napster znów miesza w muzyce. Tym razem chodzi o AI, a nie mp3
Napster zyskał ogromną sławę na przełomie XX i XXI wieku. Była to jedna z pierwszych aplikacji P2P do wymiany plików MP3. Ludzie masowo udostępniali muzykę, co spotkało się z ostrą reakcją artystów i wydawców, doprowadzając do jego zamknięcia. Po przeszło ćwierć wieku Napster powraca w nowej odsłonie. Tym razem nie stawia już na piractwo, lecz na... muzykę wygenerowaną przez AI. Czy po raz kolejny zrewolucjonizuje on relację technologii ze sztuką?

Spis treści:
- Napster zrewolucjonizował sposób konsumpcji muzyki u progu XXI wieku
- Kultowa marka powraca jako generator muzyki AI
- MP3 już było. Teraz piractwem muzyki zajmuje się sztuczna inteligencja
Napster zrewolucjonizował sposób konsumpcji muzyki u progu XXI wieku
W czasach, gdy o streamingu muzyki pokroju Spotify czy YouTube Music można było tylko pomarzyć, a w wielu domach nadal królowały magnetofony i wieże na CD, jednocześnie upowszechniały się komputery osobiste i szerokopasmowy internet. Wiele osób nadal jednak korzystało z modemów dial-up. Był to również rozkwit ery piractwa internetowego. Popularność zdobywał format MP3, który dzięki kompresji pozwalał zmieścić na dysku twardym lub na wypalanych płytach CD-R znacznie więcej utworów, niż na płytach CD z muzyką (CD-Audio). Nielegalny proceder u progu nowego milenium trwał w najlepsze, gdy upowszechniły się aplikacje do wymiany plików, działające na zasadzie P2P (peer-to-peer).
Wiele osób z Polski może pamiętać popularne na początku XXI wieku aplikacje takie jak Kazaa, eMule, BearShare czy klienty torrent. Przy wysokim bezrobociu i stosunkowo drogich płytach z muzyką dawały one darmowy dostęp do muzyki, filmów, gier i programów z całego świata. W przypadku usług P2P użytkownicy pobierali pliki bezpośrednio od innych użytkowników, a nie z serwerów FTP. Aplikacja jedynie pośredniczyła. Proceder ten był i wciąż jest nielegalny, jako że udostępnianie tych treści jest w większości zakazane - chyba że ich licencja na to pozwala.
Zanim jednak wspomniane apki zyskały popularność, w sieci królował ich protoplasta. Napster został uruchomiony w 1999 roku i rozpoczął się szał na pobieranie MP3, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Użytkownicy masowo udostępniali i ściągali "empetrójki" chronione prawem autorskim (w szczytowym momencie Napster miał 25 mln użytkowników), co rozwścieczyło artystów, wydawców i RIAA (odpowiednik polskiego ZAiKS), tracących wpływy ze sprzedaży. Szczególnie ostro zareagowała Metallica. Napster przegrał procesy sądowe o prawa autorskie i w 2001 r. zamknął swój darmowy serwis P2P. Rok później firma ogłosiła upadłość.
Napster wznowił jeszcze działalność w 2003 r. jako legalny i płatny serwis, w kolejnych latach przejmowany przez Roxio, BestBuy i Rhapsody. W tej reaktywowanej formie nie zabawił jednak długo i zakończył działalność w 2011 roku. Wydawałoby się, że jako marka Napster pozostanie już martwy na wieki. Ktoś sobie jednak o nim przypomniał i postanowił go wskrzesić w zupełnie nowej odsłonie. Także ona wzbudza kontrowersje.
Kultowa marka powraca jako generator muzyki AI
Kultowa marka Napster została ponownie przywrócona do życia i obecnie (styczeń 2026) przechodzi radykalną transformację pod wodzą nowego dyrektora generalnego. Serwis ogłosił swój powrót w zupełnie nowej formie. Teraz promuje się jako przestrzeń do wspólnego generowania muzyki przy użyciu sztucznej inteligencji. Według zapowiedzi szefa firmy era pasywnego słuchania dobiegła końca, a użytkownicy mają teraz stać się współtwórcami, którzy poprzez interakcję z technologią kształtują własną muzykę.
Napster narodził się, by łamać bariery, i robimy to ponownie. Postrzegamy to jako deklarację, że era pasywnej konsumpcji dobiegła końca. Fani nie są tutaj, by być karmieni playlistami. Są tu, aby współtworzyć, by łączyć swoją tożsamość z artystami AI w czasie rzeczywistym i kształtować soundtrack nowej ery
Nowa platforma, dostępna zarówno przez przeglądarkę, jak i aplikację mobilną, umożliwia generowanie muzyki oraz podcastów w sposób zbliżony do innych popularnych narzędzi AI. Głównym założeniem Napstera jest odejście od tradycyjnego modelu słuchania na rzecz aktywnej współpracy z botami. Użytkownicy mogą wchodzić w interakcje z wirtualnymi asystentami, takimi jak "Nia Jenkins", wydawać im polecenia tekstowe lub głosowe po udzieleniu dostępu do mikrofonu i generować kompozycje w wybranej stylistyce, np. hip-hop czy R&B.
MP3 już było. Teraz piractwem muzyki zajmuje się sztuczna inteligencja
Nowy kierunek obrany przez Napstera budzi spore kontrowersje i jest postrzegany przez sceptyków jako próba wyeliminowania autentycznej kreatywności oraz duszy z procesu artystycznego. To współczesny trend, który widoczny jest także w innych dziedzinach sztuki. Również artyści wizualni i filmowi, a także pisarze skarżą się na zalew treści z generatorów AI, z którymi przegrywają, choćby przez promowanie tych treści przez serwisy pokroju Spotify czy wykorzystywanie ich jako ilustracje w książkach czy na opakowaniach produktów. Twórcy serwisu nazywają to "demokratyzacją tworzenia treści".
Podobnie jak ćwierć wieku temu Napster pozwalał okradać twórców z owoców ich pracy, poprzez nielegalne udostępnianie MP3, tak teraz zdaje się robić to ponownie, lecz na dzisiejszą modłę - kompletnie rugując artystów z procesu twórczego lub plagiatując ich styl, zastępując ich maszynami. Krytycy zwracają uwagę na brak transparentności w kwestii danych, na których trenowano algorytmy. Ich zdaniem narzędzie może bazować na materiałach chronionych prawem autorskim. Nowy model biznesowy bywa porównywany do pierwotnej działalności Napstera, choć można mieć wrażenie, że obecna forma "kradzieży" własności intelektualnej jest trudniejsza do udowodnienia i pozbawiona dawnego, buntowniczego charakteru.
Wątpliwości etyczne budzi również jakość identyfikacji wizualnej projektu. Oficjalne grafiki promocyjne, prawdopodobnie również stworzone przez AI, zawierają liczne błędy i zniekształcenia. To choćby nieudolne odwzorowanie kultowej koszulki zespołu Nirvana. Choć obecny zarząd Napstera wierzy, że znajduje się u progu nowej ery w historii przemysłu muzycznego, przyszłość projektu stoi pod znakiem zapytania. Nie wiadomo jeszcze, czy wizja masowego współtworzenia muzyki przez amatorów okaże się przełomem na miarę P2P, czy jedynie kolejnym mało znaczącym epizodem w burzliwej historii relacji technologii ze sztuką.
Część ekspertów przewiduje jednak, że ten rodzaj interakcji stanie się dominujący na rynku muzycznym. O ile dziś jeszcze opisywany przez nas wcześniej problem "AI slop" w muzyce opiera się na wydawanych przez zewnętrzne podmioty utworach i albumach, umieszczanych choćby w Spotify czy na YouTube, o tyle w bliskiej przyszłości za ten odtwórczy proces mogą odpowiadać sami słuchacze.
Jednym ze wspomnianych ekspertów jest polski pisarz Jacek Dukaj, który w zbiorze esejów Po piśmie (2023) przewidywał, że konsumenci będą masowo generować spersonalizowane filmy czy utwory, zamiast słuchać i oglądać autorskie dzieła innych ludzi. Możliwe też, że same algorytmy sztucznej inteligencji, które będą uczyć się gustów użytkowników, same będą tworzyć dla nich takie treści. Tym sposobem powstawać będą miliardy wersji utworów lub zupełnie indywidualne produkcje, z którymi do nierównej walki o odbiorcę staną żywi twórcy. Niewykluczone, że istotną rolę w tej rewolucji AI odegra właśnie Napster. W końcu raz już namieszał...









