To nie Polak poleci na Księżyc. ESA wskazuje faworyta z Europy
Tegoroczna misja Artemis II została opóźniona i natrafiła na kolejną przeszkodę - tym razem z wyciekiem paliwa z rakiety. Tymczasem już trwają przygotowania do kolejnej. Człowiek po raz pierwszy od ponad 50 lat znów stanie na Księżycu w ramach misji Artemis III. W skład czteroosobowej załogi będzie wchodził Europejczyk. Jak poinformowała reprezentantka ESA, ten szczęśliwiec najpewniej będzie pochodził z Niemiec. Skąd ten wybór i co już wiadomo o pierwszej planowanej misji na Księżyc od czasów Apollo 17?

Spis treści:
- Europejski członek załogi Artemis III. Niemiec poleci na Księżyc?
- ESA i NASA ściśle współpracują. Europejczycy dostarczą sprzęt
- Księżyc to poligon doświadczalny przed misją załogową na Marsa
- Kolejne problemy opóźniły start Artemis II. Zła pogoda i wyciek paliwa
Europejski członek załogi Artemis III. Niemiec poleci na Księżyc?
Nie wcześniej niż w 2027 lub 2028 roku NASA planuje start misji Artemis III. Będzie to pierwsza załogowa misja na Księżyc z lądowaniem od 1972 roku, kiedy to w ramach Apollo 17 dwoje astronautów chodziło po Srebrnym Globie. Wiadomo już, że wybranych do tego będzie czterech ludzi, w tym jeden z Europy. Najprawdopodobniej jednak reprezentantem naszego kontynentu nie będzie Sławosz Uznański-Wiśniewski, na co z pewnością liczyłoby wielu Polaków.
Europejski kandydat do księżycowej misji może być naszym zachodnim sąsiadem. Jak powiedziała Polskiej Agencji Prasowej dr Anna Fogtman z Europejskiej Agencji Kosmicznej, reprezentant Niemiec ma największe szanse stać się pierwszym Europejczykiem, który postawi stopę na powierzchni Księżyca. Już jednak wcześniej w środowisku naukowym krążyły sugestie dotyczące kandydatury doświadczonej włoskiej astronautki Samanty Cristoforetti, która w kosmosie przebywała ponad 370 dni.
Tymczasem oficjalne deklaracje Niemiec podczas Rady Ministerialnej ESA oraz silna pozycja negocjacyjna tego kraju wskazują, że historyczny krok przypadnie jednemu z niemieckich astronautów. Ekspertka z ESA uważa, że moment ten może nastąpić już podczas misji planowanej na 2027 lub 2028 rok.
"Pierwszym Europejczykiem, który postawi nogę na Księżycu, będzie najprawdopodobniej któryś z niemieckich astronautów" - powiedziała dr Anna Fogtman. "Kwestią otwartą pozostaje, która to będzie misja, ja stawiam na Artemis III. Europa odgrywa ogromną rolę w tym programie, co daje nam silną pozycję negocjacyjną".
Dlaczego pierwszą osobą z Europy na Księżycu najprawdopodobniej nie będzie kobieta? Ekspertka tłumaczy bowiem, że "wśród niemieckich astronautów są sami mężczyźni, więc najprawdopodobniej pierwszym Europejczykiem, który postawi stopę na Księżycu, będzie któryś z nich".
ESA i NASA ściśle współpracują. Europejczycy dostarczą sprzęt
Mimo że Artemis III organizuje NASA, to udział Europejskiej Agencji Kosmicznej w tym programie eksploracyjnym jest znaczący. "Najważniejszym wkładem ESA i innych europejskich firm i instytucji do misji Artemis jest dostarczanie modułu serwisowego (European Service Module, ESM) do statku Orion. To moduł, bez którego kapsuła nie mogłaby polecieć, znajduje się w nim cały system zasilania i napędu" - tłumaczy ekspertka kierująca operacjami ochrony radiologicznej w Europejskim Centrum Astronautów (EAC) w Kolonii.
Naukowczyni podkreśla, że bez europejskiego wkładu misja nie mogłaby dojść do skutku. Współpraca z NASA obejmuje też dostarczenie zaawansowanej aparatury badawczej, wliczając w to dozymetry do pomiaru promieniowania jonizującego wyprodukowane przez Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR) z oprogramowaniem opracowanym przez polską specjalistkę, Aleksandrę Rutczyńską. Dostarczy ona również tę aparaturę do Kennedy Space Center na Florydzie.
"Dążymy do europejskiej autonomii w programach kosmicznych, dlatego wyślemy mały zespół do Houston, aby uczestniczyć w procesie decyzyjnym w centrum kontroli lotów podczas Artemis II. Chcemy zdobywać ekspertyzę z pierwszej ręki, by przygotować się do momentu, gdy w misji weźmie udział Europejczyk" - wyjaśnia dr Anna Fogtman.
Księżyc to poligon doświadczalny przed misją załogową na Marsa
Zanim jednak ludzie ponownie wylądują na Srebrnym Globie, oczy całego świata zwrócone są na misję Artemis II. Jest to pierwsza od ponad pół wieku załogowa wyprawa w stronę Księżyca. Cel misji ograniczony jest do przelotu po orbicie naturalnego satelity Ziemi, jednak ma ona duże znaczenie w kontekście przygotowań do przyszłych misji załogowych. Stanowi ona niezbędny poligon doświadczalny dla procedur medycznych i ochrony astronautów przed promieniowaniem kosmicznym. Kolejnym krokiem będzie lądowanie na powierzchni w ramach Artemis III, planowane wstępnie na koniec 2027 roku, oraz późniejsza budowa międzynarodowej stacji Gateway.
Co dalej? Mimo dynamicznego rozwoju programu Artemis perspektywa załogowego lotu na Marsa pozostaje w sferze odległych planów. Według dr Anny Fogtman ludzkość wciąż boryka się ze znacznymi brakami technologicznymi, które uniemożliwiają bezpieczną podróż na Czerwoną Planetę w najbliższym czasie, nie mówiąc już o dalszych zakątkach kosmosu, wliczając w to ewentualne opuszczenie przez ludzi Układu Słonecznego, którego możliwość rozważaliśmy na łamach GeekWeeka w 2025 r. Obecne działania na Księżycu mają służyć właśnie budowaniu kompetencji, badaniu wpływu ekstremalnych warunków na ludzki organizm i zdobywaniu doświadczenia, które w przyszłości pozwoli przekroczyć kolejne granice kosmosu.
"Nie wiem, czy zobaczę załogowy lot na Marsa jeszcze przed emeryturą. Brakuje nam bardzo dużo technologii. Ale jej rozwojowi i badaniom wpływu warunków kosmicznych na organizm ludzki ma właśnie służyć program Artemis" - dodaje ekspertka.
Kolejne problemy opóźniły start Artemis II. Zła pogoda i wyciek paliwa
Najbliższa wyprawa w okolice Księżyca także chwilowo stanęła pod znakiem zapytania. Start misji Artemis II przewidziany jest najpóźniej na kwiecień 2026 roku, a już na początku lutego pojawiły się przeszkody. Wystrzelenie rakiety Space Launch System, planowane wstępnie na 6 lub 7 lutego, zostało przełożone z powodu niesprzyjającej pogody na Florydzie, o czym pisał Dawid Długosz w GeekWeeku. Prognozy sugerowały, że najbardziej realnym terminem opóźnionego startu jest 8 lutego, a kolejne możliwe daty do 10 i 11 lutego. W razie dalszych niepowodzeń następna taka okazja będzie dopiero w marcu - i to obecnie najbardziej realne okno czasowe.
Tymczasem doszło do kolejnych komplikacji. Podczas kluczowego testu WDR (Wet Dress Rehearsal) przed misją Artemis II w poniedziałek (2 lutego) NASA napotkała na poważne wycieki paliwa (wodoru). Próba generalna, która miała potwierdzić gotowość do lotu, zakończyła się więc fiaskiem. Kontrolerzy musieli wielokrotnie przerywać proces napełniania zbiorników, próbując opanować usterkę. Sytuacja przypomina tę sprzed trzech lat, która miała miejsce podczas debiutu rakiety SLS.
Powodem tej usterki było nadmierne gromadzenie się wodoru w dolnej części rakiety oraz ekstremalnie niskie temperatury na Florydzie. Czteroosobowa załoga Artemis II (trzech Amerykanów i Kanadyjczyk) musi więc dłużej pozostać na kwarantannie w Houston. Jeśli uda się opanować sytuację i zakończyć pomyślnie test WDR, w optymistycznym wariancie rakieta z kapsułą Orion mogłaby wystartować już w najbliższą niedzielę (8 lutego), jednak po przeprowadzeniu drugiej takiej próby jako najbardziej prawdopodobną datę rozpoczęcia misji NASA podaje obecnie marzec.










