Subskrypcje będą wszędzie? Jak firmy odbierają nam własność
Przejście od modeli własnościowych do subskrypcyjnych budzi dyskusje o prawie do produktu i wolności wyboru dla użytkowników. Różne branże korzystają z cyklicznych opłat, ograniczając realną własność. Temat ten podejmuje również popkultura, przestrzegając przed negatywnymi skutkami trendu oraz zagrożeniami związanymi z utratą autonomii.

Spis treści:
- BMW i subskrypcja na ogrzewane fotele, z których śmiał się cały internet
- Drukarka HP na abonament - tusz za darmo, ilość stron w pakiecie
- Photoshop, Microsoft Office i aplikacje na telefon. Kiedyś kupujesz raz i masz, teraz wszystko jest subskrypcją
- "Czarne lustro" i jego wizja na subskrypcje w codziennym życiu
Kiedy kioski cieszyły się popularnością, można było zamawiać w nich prenumeraty gazet: dla dzieci z zabawkami lub kolekcjonerskimi medalionami w środku, dla miłośników kosmosu z płytkami z filmami dokumentalnymi i mapami nieba czy też dla ekspertów ogrodnictwa, chcących jeszcze bardziej doskonalić swoje umiejętności. Dla każdego znalazł się odpowiedni tytuł. Można powiedzieć, że prenumerata była prekursorem subskrypcji - chociaż wtedy wciąż mieliśmy tę gazetę na zawsze...
Dzisiaj możemy zaobserwować, jak wiele firm zmieniło swoje dożywotnie, jednorazowe płatności na miesięczne subskrypcje usług, które nigdy nie będą nasze - lecz możemy z nich korzystać.
BMW i subskrypcja na ogrzewane fotele, z których śmiał się cały internet
W 2022 roku BMW zaczęło sprzedaż abonamentu na podgrzewane siedzenia. Właściciele modeli BMW objętych subskrypcją mieli wszystkie niezbędne komponenty w swoich samochodach, ale BMW nałożyło blokadę programową na ich funkcjonalność - trzeba było zapłacić, aby ją usunąć. W Polsce miesięczna opłata wynosiła 80 zł, ale można było zapłacić za rok 810 zł lub 1285 zł na trzy lata. W końcu była opcja wykupienia tej opcji na całe życie - za 1835 zł dodatkowo po zakupie drogiego samochodu.
Kolejna cykliczna "mikropłatność" obejmowała podgrzewanie kierownicy za 40 zł miesięcznie. Dostępny był również IconicSounds Sport, czyli odtwarzanie dźwięków silnika w samochodzie... za jednorazową opłatą jedynie 680 zł.
Po roku od wprowadzenia nowatorskiego pomysłu abonamentu na poszczególne wbudowane atrakcje w samochodzie BMW zrezygnowało z tego pomysłu, ponieważ nie przynosiło to żadnych zysków - klienci po prostu nie korzystali z tych funkcji i krytykowali je, a konkurencja wyśmiewała ich pomysł.
Drukarka HP na abonament - tusz za darmo, ilość stron w pakiecie
Jeszcze kilka lat temu każda drukarka funkcjonowała w prosty sposób: kiedy był tusz - drukowała (przy dobrych wiatrach), nie było - nie drukowała. HP poszło o krok dalej, wprowadzając drukarkę Instant Ink, która w teorii miała być wygodna, jednak okazała się zwyczajnym skokiem na kasę.
W tym modelu użytkownik nie płaci za tusz, tylko za pakiet stron miesięcznie. Po przekroczeniu wykupionej liczby stron dopłaca za dodatkowe. W skrócie: ma sprzęt, ale nie ma możliwości korzystania z niego. W dodatku urządzenie musi być stale podłączone do internetu, aby mogło się komunikować z serwerami HP. Zmiana Wi-Fi czy nagła awaria sieci może skutkować blokadą drukowania.
Chociaż kartridże z Instant Ink są dostarczane regularnie i za darmo, drukarka nie będzie działać bez aktywnej subskrypcji. Mało komu ta współpraca wyjdzie na plus. Kupować drukarkę, a później wykupować dodatkowo abonament za 9 zł, aby wydrukować zaledwie 10 stron na miesiąc? Już prościej iść do punktu xero i za 5 zł wydrukować te strony bez wydawania pieniędzy na fizyczne urządzenie.

Warto dodać, że bez aktywnej subskrypcji nie można dalej korzystać z drukarki - chyba że zrezygnuje z wkładów Instant Ink i wróci do płacenia za zwykłe oryginalne tusze HP.
Photoshop, Microsoft Office i aplikacje na telefon. Kiedyś kupujesz raz i masz, teraz wszystko jest subskrypcją
Chociaż Photoshop kiedyś opierał się na modelu: zapłać raz i korzystaj, od 2013 roku dostępny jest w ramach subskrypcji Creative Cloud. Adobe całkowicie zablokowało możliwość wersji "na własność" i w momencie anulowania subskrypcji użytkownik traci dostęp do programu i części chmury, co w praktyce skutkuje tym, że zostaje odcięty od własnej pracy. Photoshop dla wielu jest narzędziem zawodowym, wykorzystywanym do pracy, a zatem kiedy nie płaci - nie pracuje. 41,10 € z VAT za miesiąc lub 494,31 € za rok, czyli prawie 200 zł miesięcznie lub ponad 2000 zł rocznie.
I do niedawna Adobe i Photoshop był jedynym sensownym wyborem, a alternatywy często nie spełniały wymogów użytkowników. Teraz jednak jest Canva - główny konkurent Photoshopa, która udostępniła swój produkt Affinity. Jest to bezpłatny program do edycji zdjęć. Bezpłatny. I oferuje całkiem niezłe funkcje.
Microsoft zrobił to samo. Dawniej kupowało się Office 2007, 2010, 2013 i używało bez ograniczeń. Obecnie promowana jest opcja Microsoft 365 - oczywiście w modelu subskrypcyjnym. Użytkownik płaci co miesiąc, aby pisać w Wordzie, liczyć w Excelu i robić prezentacje w PowerPoincie. Płaci za podstawowe funkcje biurowe, które przez lata były jednorazowym zakupem. Firma tłumaczy to synchronizacją, bezpieczeństwem, aktualizacjami i chmurą, jednak wiele ludzi wcale nie potrzebuje ogromnej przestrzeni w OneDrive, Teamsów czy AI w Wordzie - chcą po prostu edytować dokument.
Różne aplikacje na urządzenia przenośne, m.in. smartfony, także czerpią garściami z modeli subskrypcyjnych. Jeszcze parę lat temu standardem była jednorazowa zapłata za wersję premium. Tymczasem współcześnie dużo bardziej popularną opcją jest miesięczna lub roczna odnawialna subskrypcja. Twórcy kuszą najpierw darmową, mocno okrojoną wersją, często z reklamami, później paroma dniami darmowego triala, aż w końcu użytkownik kupuje premium, zapomina anulować subskrypcję i nawet jeśli już nie korzysta z danej aplikacji, ona cyklicznie się odnawia i pieniądze lecą. Często miesięcznie nie są to duże kwoty, jednak z roku na rok stają się dużymi sumami.
Wygląda na to, że różne branże wybierają ten sam schemat - zabranie modelu "na własność" i wprowadzenie subskrypcji jako jedynej sensownej opcji. W ten sposób uzależniają podstawowe funkcje od cyklicznych płatności, które często są stopniowo podnoszone. Dla firm subskrypcja jest lepszym rozwiązaniem, bo generuje stały przychód i większe przywiązanie użytkownika, natomiast nie daje w zamian żadnego "stałego" produktu - jedynie dostęp do usługi.
"Czarne lustro" i jego wizja na subskrypcje w codziennym życiu
Pierwszy odcinek siódmego sezonu Netfliksowego "Czarnego lustra" pt. "Common People" opowiada o Amandzie i Mike'u, zakochanej parze, która nagle staje przed poważną i trudną sytuacją. Kobieta podczas pracy traci przytomność, a w szpitalu okazuje się, że rokowania są bardzo złe. Mike pyta więc, czy istnieje jakaś możliwość, aby uratować Amandę. Okazuje się, że dostępna jest nowoczesna technologia, która pozwoliłaby wrócić jego ukochanej do pełni sprawności - wystarczy połączyć jej umysł z siecią, oczywiście za odpowiednią opłatą. Miesięczną.
Mike zgadza się na przeprowadzenie zabiegu i oboje wracają szczęśliwi do domu, ubożsi o 300 dolarów miesięcznie. Niestety ta sielanka nie trwa długo, bo usługa się ciągle rozrasta, a funkcje drożeją. W ten sposób para musi dodatkowo płacić 500 dolarów, by przejść na poziom wyższy "Plus", bez którego Amanda zaczyna nieświadomie wplatać reklamy podczas mówienia. Brzmi to naprawdę przerażająco.
Ten odcinek jest smutny i pokazuje, jak działają wszechobecne reklamy - jesteśmy w stanie dużo zapłacić, aby nie musieć ich oglądać. Wszystko w cyklicznym rozliczeniu.
To, co działo się w "Common People" było tylko fikcją. Dziś możemy jednak zauważyć lżejszą wersję tego systemu w naszej codzienności - wszystko jest na abonament. Drukarka, która nie drukuje, bo nie zapłaciliśmy za kolejne strony, niepełny dostęp do możliwości zakupionego samochodu, program, który tak naprawdę nie istnieje, bo go nie posiadamy... To wszystko jest legalne i promowane jako niby dla naszej wygody.
Czy potrafilibyśmy żyć bez tych subskrypcji? Byłoby to niewygodne, jednak możliwe. Wystarczyłoby znaleźć zamienniki popularnych aplikacji i urządzeń, które nie wymagają comiesięcznych wpłat. Często jednorazowy koszt jest wyższy, jednak mamy wtedy pewność, że posiadamy daną rzecz czy program i nie stracimy niczego, jak byłoby, gdybyśmy zapomnieli odnowić subskrypcję.



![[QUIZ] o Blue Monday. Co wiesz o najbardziej depresyjnym dniu?](https://i.iplsc.com/000M7PEE9BT5B5RH-C401.webp)





