Rów Japoński pod lupą naukowców. Odkrywają przyczyny trzęsień ziemi
Międzynarodowy zespół naukowców przeprowadził badania na obszarze Rowu Japońskiego, jednej z największych głębin Pacyficznego Pierścienia Ognia. Korzystając z największego na świecie naukowego statku wiertniczego, naukowcy pobrali próbki, by poznać odpowiedzi na pytania o jedne z najpotężniejszych na świecie trzęsień ziemi i tsunami.

Wsiedli na największy na świecie naukowy statek wiertniczy i zbadali dno Rowu Japońskiego
Co można znaleźć w głębinach mórz i oceanów? Naukowcy odnajdują w takich miejscach m.in. wskazówki i odpowiedzi na wiele ważnych dla ludzi pytań. Na przykład tych dotyczących najpotężniejszych trzęsień ziemi i tsunami.
Właśnie w tym celu wystartowała ekspedycja 405 programu International Ocean Discovery Program (IODP). 60 naukowców wraz z doświadczonymi wiertnikami wsiadło na największy na świecie naukowy statek wiertniczy i wybrało się w rejon Rowu Japońskiego, by tam szukać wskazówek na temat wielkich katastrof naturalnych.
Rów Japoński to rów oceaniczny na Oceanie Spokojnym - wchodzi w skład Pacyficznego Pierścienia Ognia. Rów ten to także miejsce subdukcji, gdzie płyta pacyficzna wsuwa się pod płytę ochocką, niewielką płytę tektoniczną. W 2011 roku doszło tam do trzęsienia ziemi o magnitudzie 9,1, które wywołało tsunami i katastrofę w elektrowni jądrowej Fukushima.
Rów Japoński to naturalne laboratorium do badań nad trzęsieniami ziemi
Naukowcy byli zaskoczeni nie skalą trzęsienia ziemi, ale miejscem największego przesunięcia płyty tektonicznej, które je wywołało, "nie głęboko pod ziemią, lecz tuż pod dnem morskim, w najpłytszym miejscu granicy płyt tektonicznych", podaje zaangażowana w badania dr Morgane Brunet.
- Wykonaliśmy głębokie odwierty w obrębie uskoku tektonicznego, dokładnie w strefie, która pękła podczas trzęsienia ziemi w 2011 roku. Oznaczało to konieczność wykonania odwiertów na głębokość ponad 800 metrów pod dnem morskim, aż do samego uskoku, aby pobrać próbki skał i osadów - wyjaśnia dr Brunet.
Badacze analizowali pobrane osady w laboratorium. W okolicy uskoku umieszczono też sprzęt badawczy.
- Zainstalowaliśmy również długoterminowe obserwatorium, aby monitorować temperaturę i ciśnienie płynu w miejscu trzęsienia ziemi. Mamy nadzieję wykryć subtelne sygnały ukryte w materiale, który kiedyś wywołał jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii - podała badaczka.

Odtwarzanie historii regionu. Budowa i skład sprzyjają podobnym zdarzeniom
Badania mają na celu zrozumienie źródeł takich tragedii oraz poprawę ocen ryzyka tsunami i zwiększenie globalnej odporności na katastrofy naturalne.
- Każdy nowy rdzeń przechodził ściśle skoordynowany proces: skanowano go za pomocą tomografii komputerowej o wysokiej rozdzielczości, testowano pod kątem właściwości fizycznych i chemicznych, a następnie dzielono na pół. Jedna połowa była starannie przechowywana w stałym archiwum, a druga była szczegółowo badana i pobierana z niej próbki przez naukowców z różnych krajów i dyscyplin - wyjaśniła Brunet.
Na tej podstawie naukowcy byli w stanie odtworzyć historię geologiczną regionu - odnalezione sekwencje oraz minerały wykazały ślady dawnych trzęsień i osuwisk, a budowa tego obszar okazała się sprzyjać gwałtownym przesunięciom płyt. Dalsze badania i dane z zainstalowanych instrumentów pozwolą na opracowanie symulacji możliwych przyszłych zdarzeń i modelowanie ewolucji uskoku.
Kamień milowy w nauce o trzęsieniach ziemi i tsunami
Podobne strefy subdukcji istnieją m.in. w Chile, Indonezji i na Alasce w Stanach Zjednoczonych. Jeśli płytkie ruchy tektoniczne mogą występować także tam, konieczne jest przemyślenie obecnych modeli sejsmicznych i strategii przygotowania na katastrofy.
- Ekspedycja IODP 405 stanowi kamień milowy w nauce o trzęsieniach ziemi i tsunami. W nadchodzących latach dane z nowego obserwatorium wiertniczego, wraz z eksperymentami laboratoryjnymi i analizami osadów, dostarczą bezprecedensowych informacji na temat ewolucji tych uskoków oraz możliwych sposobów lepszego przewidywania i łagodzenia skutków przyszłych trzęsień ziemi o wyjątkowej sile - zaznaczyła dr Morgane Brunet na łamach swojego artykułu na "The Conversation".