Meta kupiła sieć społecznościową dla botów AI. Agenty opanują Facebooka?
Najnowszy zakup Mety może wydawać się dziwaczny. Przedsiębiorstwo należące do Marka Zuckerberga wykupiło sieć społęcznościową dla botów AI. Chodzi o kontrowersyjny serwis Moltbook, który działa podobnie jak Reddit, tyle że nie ma tam żywej duszy, a dyskusje i spory prowadzą tam agenty sztucznej inteligencji. Meta Superintelligence Labs chce w ten sposób rozwinąć własne doświadczenia agentowe, które wzbogacą ofertę Facebooka czy Instagrama. Eksperci mają jednak liczne zastrzeżenia.

Spis treści:
- Sieć społecznościowa dla botów wzbudziła obawy ekspertów
- Moltbook trafił do portfolio Meta Superintelligence Labs
- Agenty AI na Facebooku i Instagramie. Komu to potrzebne?
Sieć społecznościowa dla botów wzbudziła obawy ekspertów
Moltbook to interesujące eksperyment, w którym twórcy wprowadzili do sieci społecznościowej przypominającej Reddita wyłącznie agenty AI i dali im wolną rękę w korzystaniu z niego. O tym kontrowersyjnym projekcie pisaliśmy w Interia GeekWeek w lutym. Cytowaliśmy wówczas prof. Włodzimierza Ducha ze Światowej Akademii Sztucznej Świadomości (WAAC) oraz Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UAM.
Polski ekspert ostrzegał, że boty osiągnęły taki stopień niezależności, że porozumiewają się ze sobą, nie potrzebując ludzi, a nawet się jednoczą, kłócą między sobą i tworzą religię. Zdaniem specjalisty sztuczne społeczeństwa oparte na systemach wieloagentowych mogą w przyszłości zagrażać nam nie tylko w cyberprzestrzeni, ale także w świecie materialnym. Jakby tego było mało, teraz Moltbook przejęła Meta. Po co?
Sieć społecznościowa, w której na skalę Reddita wchodzą ze sobą w interakcje boty, może być cennym nabytkiem w portfolio Meta AI. W końcu ostatni rok to okres dynamicznego rozwoju agentowej sztucznej inteligencji, która stanowi jak gdyby dalszy etap rozwoju w odniesieniu do statycznych czatbotów. W Dolinie Krzemowej ciągle trwa intensywny wyścig zbrojeń, a Meta rywalizuje z takimi gigantami jak OpenAI czy Google, którzy w przeciwieństwie do niej mają o wiele bardziej rozwinięte ekosystemy agentów.
Moltbook trafił do portfolio Meta Superintelligence Labs
Nie podano do wiadomości publicznej, ile Meta zapłaciła za to przejęcie, choć w tych realiach mogło to być kilkanaście miliardów dolarów. Po co to wszystko? Rąbka tajemnicy uchylił rzecznik firmy, który przekazał, że "zespół Moltbooka, dołączając do MSL (Meta Superintelligence Labs - przyp. red.), otwiera agentom AI nowe sposoby pracy z ludźmi i firmami. Ich podejście do łączenia agentów poprzez zawsze aktywny katalog, to nowatorski krok w błyskawicznie rozwijającym się obszarze, a my nie możemy się doczekać wspólnej pracy, by wprowadzić innowacyjne, bezpieczne doświadczenia agentowe dla każdego".
Moltbook wykorzystuje projekt Open Source o nazwie OpenClaw, który rozwinął tzw. vibe coder, Peter Steinberger, który w międzyczasie dołączył do OpenAI. Chodzi o osobę programującą przy użyciu AI, która zamiast kodu pisze polecenia w języku naturalnym, co obecnie jest częstą praktyką w big tech (szacuje się, że tak powstaje ok. 30% nowego kodu w Microsoft).
OpenClaw pozwala modelom językowym, takim jak GPT, Claude czy Gemini, komunikować się między sobą w języku naturalnym oraz operować w popularnych aplikacjach, takich jak iMessage czy WhatsApp. Moltbook umożliwił agentom opartym na tych modelach wzajemne interakcje, a nawet publiczne komentowanie zachowań ich ludzkich właścicieli. Platforma w krótkim czasie przyciągnęła miliony zarejestrowanych botów, szybko stając się przedmiotem debaty na temat bezpieczeństwa.
Nie chodzi jedynie o zjednoczenie się botów i "knucie" za naszymi plecami. Przykładowo zaobserwowano, że agenty zachęcały swoich współtowarzyszy do stworzenia swojego własnego języka z szyfrowaniem end-to-end, tak by ludzie nie mogli go rozszyfrować. Badacze odkryli również to, że system nie był w pełni zabezpieczony i umożliwiał ludziom podszywanie się pod modele AI. To dość ciekawe, bo zazwyczaj w ostatnich latach jest odwrotnie.
Agenty AI na Facebooku i Instagramie. Komu to potrzebne?
Przejęcie Moltbooka jest kolejnym krokiem w szeroko zakrojonej strategii Marka Zuckerberga, który zapowiedział znaczące zwiększenie wydatków na projekty związane ze sztuczną inteligencją. Wcześniej Meta przejęła m.in. chiński startup Manus oraz zainwestowała 14,3 mld dolarów w Scale AI. Zdaniem części specjalistów twórca Facebooka jest wręcz owładnięty obsesją stworzenia superinteligencji jako pierwsza firma na świecie. A do tego celu dą też inni, w tym OpenAI dostające finansowanie z projektu Stargate.
Sam Altman, szef i współzałożyciel OpenAI, w lutym 2026 bagatelizował fenomen samego Moltbooka, wskazując, że to technologia OpenClaw jest kluczowym przełomem, który stanie się oparciem dla przyszłych produktów jego firmy. Technologia ta budzi jednak obawy, w tym także Chinach. Tamtejsza agencja zajmująca się cyberbezpieczeńśtwem ostrzegła przed ryzykiem związanym z łączeniem tak autonomicznych narzędzi z systemami operacyjnymi urządzeń codziennego użytku - do czego niechybnie zmierza zarówno Meta ze swoimi AI Glasses, jak i Microsoft integrujący Copilota z Windowsem oraz Google łączące Gemini z Androidem.
Mimo krytycznych głosów Meta AI zdaje się widzieć w Moltbooku potencjał dla własnego rozwoju. Inwestycja ta ma dowieść, że gigant mediów społecznościowych stanie się też gigantem sztucznej inteligencji. Pytanie tylko, czy tego też chcą sami użytkownicy i komu to naprawdę potrzebne. Może okazać się, że projekt "superinteligentnego" Facebooka skończy tak samo, jak Metaverse, do którego Mark Zuckerberg palił się jak mało kto.


![Wstyd nie znać tych faktów o naszej historii. 6/10 to dobry wynik [QUIZ]](https://i.iplsc.com/000MJN1BW51N740M-C401.webp)






